Na Rusa i na basket
d a n e w y j a z d u
14.30 km
0.00 km teren
00:45 h
Pr.śr.:19.07 km/h
Pr.max:0.00 km/h
Temperatura:18.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Lover
Po prawie 2 godzinach treningu pojechałem jeszcze do taty na Rusa (po drodze myjka) a potem razem na koszykówkę, blisko 1,5 godz. grania w dusznej sali. Znaczy wytrzymałość dzisiaj robiłem:).
Zasłużyłem na piwko i to duże:)
Kategoria ride for fun
Po burzy do Katarzynek
d a n e w y j a z d u
43.50 km
30.00 km teren
01:49 h
Pr.śr.:23.94 km/h
Pr.max:46.70 km/h
Temperatura:20.0
HR max:166 ( 87%)
HR avg:131 ( 68%)
Podjazdy: m
Kalorie: 1303 kcal
Rower:Lover
Jak w tytule:) Nie doceniłem intensywności tych opadów, teren był jeszcze bardzo nasiąknięty wodą, więc uwaliłem błotem tak siebie, jak i rower.
Ale przynajmniej banalne zazwyczaj ścieżki i szutry, nabrały technicznego sznytu. Jechało się dość ciężko bo było grząsko i ślisko.
A zjazd w Gortatowie to już w ogóle niezjeżdżalny dzisiaj był, zero przyczepności i do tego koleiny. Na szczęście dość szybko się zorientowałem, że coś jest nie tak. Oczywiście gleba przy pierwszym naciśnięciu na klamki ale przynajmniej prędkość jeszcze była niewielka:).
Parno, ciepło, wiatr bardzo słaby, pachnie latem:)
Good bikes!
Kategoria 20-50, MTB
Po ciuszki
d a n e w y j a z d u
67.51 km
0.00 km teren
02:15 h
Pr.śr.:30.00 km/h
Pr.max:58.00 km/h
Temperatura:22.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Kolarzówka
Kurier DHL dał d... więc musiałem się osobiście pofatygować do magazynu w Głuchowie po paczkę od ProStaf. Pomyślałem, że połączę to z treningiem i może jeszcze namówię Marka do towarzystwa. Ten przystał ochoczo i jeszcze ściągnął Kubę.
I tak we 3 ruszyliśmy spod wiaduktu Dolna Wilda / Hetmańska w kierunku Świerczewa i Komornik. Tempo z początku bardzo spokojne, tzn jechaliśmy nawet szybko ale z wiatrem w plecy.
Po odebraniu przesyłki przepakowałem rzeczy do plecaka i pokręciliśmy dalej przez Chomęcice i Konarzewo do Stęszewa. Robiło się coraz intensywniej bo mimo zmiany kierunku jazdy (wmordewind) prędkość nie spadła.
Za Stęszewem to już w ogóle zaczęła się miazga - pod wiatr po zmianach a prędkości w granicach 35-38 km/h. Jak Kuba wychodził na zmianę to trzeba się było spiąć, żeby nie puścić koła. Zaczynałem się już modlić żeby w końcu była już ta Mosina ale w Krościnku chłopaki wreszcie odpuścili, zbierając zapewne siły przed premią górską na Osowej:).
Na szczycie spotkaliśmy mastersa pechowca, niejakiego pana Wieczorka, który kiedyś ścigał się z Szurkowskim i jakimś Ruskiem zwanym Tatarską Strzałą, czy jakoś tak:). W każdym razie karierę panu Wieczorkowi pokrzyżowały liczne kontuzje (3 złamania ręki, endoproteza, itd.) i nawet niedawno jak przygotowywał się do Mistrzostw Świata Oldboyów ktoś mu wyjechał pod koła w Łęczycy i uszkodził ramę.
Po tej garści wspomnień udaliśmy się w kierunku Poznania, kręcąc żwawo ale już nie tak mocno jak przed Mosiną a humory dopisywały (śpiewy, relacja z wyścigu typu "czy ta ucieczka dojedzie do mety?"). Myślę, że to dzięki Markowi, który obiecał nam po powrocie piwko u siebie na ogrodzie i słowa dotrzymał:).
Dobry trening, wszedł w nogi. Ale chyba chłopaki mają rację z tym za nisko ustawionym siodełkiem w mojej szosie bo aż za bardzo mi w te nogi wszedł. Muszę trochę podnieść sztycę.
Dzięki!
Good bikes!
Kategoria 50-100, Szosa
KRS
d a n e w y j a z d u
30.00 km
0.00 km teren
00:58 h
Pr.śr.:31.03 km/h
Pr.max:46.00 km/h
Temperatura:20.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Kolarzówka
czyli oczywiście Krótka Runda Szosowa. Pod wieczór i w świetle zachodzącego słońca.
Nie mogłem znaleźć licznika więc pojechałem z Endomondo. Średnia wyszła całkiem przyzwoita biorąc pod uwagę, że czas się nie zatrzymuje kiedy stoję na światłach czy na przejeździe kolejowym, no i to jest door to door na szosie.
/9111827
Good bikes!
Kategoria 20-50, Szosa
Pętelka po morenie dennej
d a n e w y j a z d u
41.70 km
30.00 km teren
01:43 h
Pr.śr.:24.29 km/h
Pr.max:43.70 km/h
Temperatura:18.0
HR max:165 ( 86%)
HR avg:140 ( 73%)
Podjazdy:456 m
Kalorie: 1395 kcal
Rower:Lover
Opracowałem sobie taką 10-kilometrową pętelkę z wykorzystaniem wszystkich atutów wyniesień moreny dennej:). Dużo terenu, jeden techniczny zjazd i prawie brak płaskich odcinków, Endomondo pokazuje 100 m. przewyższenia na jednej pętli ale moim zdaniem tym razem akurat zaniża.
W sumie zrobiłem 4 kółka. Bardzo konkretny trening wszedł, nóżki czuję. W ramach regeneracji i suplementacji był grill:).
/9111827
Good bikes!
Pałuki dzień 2
d a n e w y j a z d u
51.70 km
25.00 km teren
02:02 h
Pr.śr.:25.43 km/h
Pr.max:51.90 km/h
Temperatura:13.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Lover
Dalsza eksploracja okolicy, w sumie tylko wąski pas jest pagórkowaty ale za to mocno. Po około 10 km w każdą stronę zaczynają się równiny.
Jechałem przez swojsko brzmiące miejscowości (Mielno, Głęboczek), jak i takie brzmiące zupełnie obco, np. Chomiąża Szlachecka:).
Good bikes!
Kategoria MTB, 50-100
Pałuki welcome to, dzień 1
d a n e w y j a z d u
25.10 km
15.00 km teren
01:06 h
Pr.śr.:22.82 km/h
Pr.max:39.60 km/h
Temperatura:15.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Lover
Kto by się spodziewał, że nieco ponad godzinkę drogi od Poznania, około 30 km za Gnieznem są takie fajne rowerowo-wycieczkowe klimaty. Teren pofałdowany, pełen jezior, urzekający wiejskimi krajobrazami a i nawet sklep z piwem otwarty 1 maja się znajdzie.
Po wycieczce z dzieciakami, wybrałem się jeszcze na krótki rekonesans okolicy pod wieczór. Widoczki były o takie:
Nie całkiem płaskie te Pałuki
© Josip
A do tego malownicze, prawie jak w górach
© Josip
Na koniec natrafiłem jeszcze na tor motocrossowo-quadowy, na którym trochę poszalałem. Właściwie całość przejezdna na rowerze oprócz 1 ścianki, stromej (lekko 35%) i z koleinami. Byłem sam i bez kasku więc już nie chciałem świrować:).
Good bikes!
Kategoria 20-50, MTB
Mój tlen
d a n e w y j a z d u
34.80 km
14.00 km teren
01:23 h
Pr.śr.:25.16 km/h
Pr.max:36.80 km/h
Temperatura:13.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Lover
oj potrzebuję go do życia:)
Dziś miało być spokojnie, czyli rozjazd w tlenie czy jak to się tam mówi. Wpierw na myjkę przy Rondzie Starołęckim a potem asfaltem w kierunku Krzesin i Spławia. Niby jechałem na wysokiej kadencji ale jakoś tak bez weny. Odżyłem po wjechaniu w teren na wysokości Darzyboru, od razu krew szybciej w żyłach popłynęła. Pokręciłem się trochę po ścieżkach na Olszaku (zawsze tam coś nowego odkryję) i zajechałem jeszcze do taty na Rusa.
Powrót na pełnej epie (6 km w 12 min licząc z postojem na światłach) bo się spieszyłem. Niepotrzebnie, jak się okazało ale fajnie się tak było przepalić:).
Końcówka w delikatnym deszczyku i w ogóle dość chłodno się zrobiło, akurat na Majówkę, he he.
No, to nawet ładny dystans w kwietniu wyszedł, prawie 1000. A początek miesiąca tego nie zapowiadał (15 centymetrów śniegu na Rusałce), potem jeszcze ten półmaraton więc też nie jeździłem..
A, i powodzenia dla twardzieli, którzy jutro zmierzą się ze 113 kilometrami wśród nadwarciańskich wydm i duktów Puszczy Zielonki. Bez kitu, ja sobie nie wyobrażam na dzień dzisiejszy takiego napierania, czasy pewnie będą pod 5 godzin.
Good bikes!
Kategoria 20-50, MTB
Rowerem wszędzie
d a n e w y j a z d u
27.00 km
0.00 km teren
h
Pr.śr.: km/h
Pr.max:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Merida
Do pracy, do szkoły baletowej, na kawę na kosza, na piwo, po aneks do ubezpieczenia, do pracy następnego dnia, na lunch, do domu...:-)
Kategoria Commuter
Kaczmarek Electric Olejnica
d a n e w y j a z d u
67.00 km
66.00 km teren
02:47 h
Pr.śr.:24.07 km/h
Pr.max:43.20 km/h
Temperatura:12.0
HR max:178 ( 93%)
HR avg:160 ( 84%)
Podjazdy: m
Kalorie: 250 kcal
Rower:Lover
Debiut u Kaczmarka poprzedzony mega stresem. No bo tak - raz, że z dzieciakami, dwa, że był wypadek między Stęszewem a Kościanem i policaje zrobili objazd, trzy - nawigacja wyprowadziła mnie w pole, dosłownie i w przenośni:).
Naprawdę, gdy o 10:20 byłem w środku lasu na rozstaju 2 bitych dróg nie cholerę nie wiedząc w którą stronę mam jechać a gps pokazywał dojazd na miejsce za 53 minuty to... straciłem wiarę, że dojadę na ten maraton.
No ale jednak się udało. Jeszcze wchodząc do sektora nr 2 (sam koniec, oczywiście) zdałem sobie sprawę, że łyżki, bez których ni chuchu nie zdejmę moich opon zostały w aucie. Znając prawo Murphy'ego, wróciłem się po nie. I dobrze zrobiłem bo się nie przydały:).
Dzięki temu zamieszaniu, mimo braku rozgrzewki i zimna, startowałem niemal spocony, a już na pewno na konkretnej adrenalinie:).
Pierwsze 10 km to praktycznie ciągłe wyprzedzanie aż tu nagle ni z tego ni z owego, zza placów wyskoczył mi z3waza i coś krzyczy w stylu "Dawaj Josip, ciągniemy!". Mnie właśnie na moment przytkało ale cóż było robić, zebrałem się w sobie i dociągnąłem. Potem Marcin się gdzieś zagubił, chyba w okolicy pierwszych singli.
Generalnie dobrze mi się dziś kręciło. Pomny doświadczeń z Dolska, dbałem o suplementację, 2 razy wziąłem żel i nie miałem odcięcia jak wtedy na 55 km.
Chociaż akurat jak jadłem pierwszy żel (długa i szybka prosta przez las, około 25-30 km), to nie zauważyłem, że gość przede mną puścił koło i pociąg, w którym jechaliśmy podzielił się na 2 grupki. Ci z przodu pruli prawie 40 km/h i jak się zorientowałem, było za późno żeby spawać. A szkoda, bo jechał tam Mateusz Wasielewski, którego wcześniej z mozołem goniłem. Trudno, może tak miało być - jak bym nie jadł wtedy, to może i bym się załapał do ucieczki a za 20 km miał zgon?
Sporą część drugiej pętli jechałem w grupce, w której była też Małgorzata Zellner. Na ostatnich kilometrach nie dała co prawda rady facetom ale tak to naprawdę szacun dla niej za równą, ekonomiczną i kulturalną jazdę (zawsze ostrzegała o kamieniach, korzeniach, dziurach, itp). Wstyd się przyznać ale mam wrażenie, że najwięcej też pracowała z przodu..
Trasa bardzo fajna, ciekawa - dużo singli, krótkich i sztywnych podjazdów, i słownie zero asfaltów nie licząc krótkiego odcinka zaraz za startem (i przed metą, jednocześnie).
Czas: 2:47:01
Czas zwycięzcy Open Elita (Andrzej Kaiser): 2:20:17
Czas zwycięzcy M3 (Radek Lonka): 2:30:33
M3: 23/63 (60 ukończyło)
Open: 70/184 (170 ukończyło)
Wynik lepszy niż tydzień, do Kłosia (jak równać, to do najlepszych:D) straciłem 5 minut a nie 11 i to na bardziej wymagającej trasie. Rodman, jak się okazuje, był w zasięgu pyty:) - 1,5 min. Ale bohaterem jest Marek, który objechał dzisiaj JP Bike'a i Drogbasa! Chłopaki startowali co prawda niemal z drugiego brzegu jeziora razem z wiarą na makrokeszach ale... kto im kazał?:)
I najlepszy numer - jesteśmy na 5-tym miejscu (na 35 ekip) w drużynówce m.in. przed Polartem, ASGO czy takim np. Rybczyński City-Zen. Punktowali: Jeszka (brawo!), Kłos (w końcu team lider), Sołtys (kto by się spodziewał) i Gabryelczyk (nie znam). Rodman nie punktował bo jak na złość Paweł Bober pojechał sobie w M4 a nie w Elicie i wlał na mecie Lonce (pierwszy w M3) dobre 7 minut.
Podsumowując - wszystko super tylko wyścig dla dzieciaków to jakaś zupełna popelina. Nie wiem - 200 metrów te przedszkolaki pojechały... nie więcej. Chaos totalny, startowali gęsiego, nie wiadomo kto wygrał, itp. Ale na szczęście podobało się, więc przy następnej okazji trzeba po prostu zapisać maluchy do wyścigu dzieci szkolnych z klas 1-3, albo na mini:-)
Good bikes!
Kategoria 50-100, Maraton, MTB










