Przepalanko
d a n e w y j a z d u
27.10 km
18.00 km teren
01:04 h
Pr.śr.:25.41 km/h
Pr.max:43.20 km/h
Temperatura:22.0
HR max:168 ( 88%)
HR avg:146 ( 76%)
Podjazdy: m
Kalorie: 890 kcal
Rower:Lover
Olszak i Antoninek. Krótko acz intensywnie, trochę wychodziło niewyspanie po całym tygodniu.
Dali mi w końcu ten 2 sektor w Olejnicy ale łatwo nie było.. wymagali m.in. szczegółowej dokumentacji wyników, potem musiałem odwoływać się, że 3 sektor to jednak trochę słabo i powoływać się na konkretne starty w porównaniu z kolegami z teamu:) itp.
Widzę nowości na BS - aktywność, uczestnicy, czas w sekundach... No w końcu jakiś update:)
Good bikes!
Kategoria 20-50, MTB
Praca i koszykówka
d a n e w y j a z d u
38.00 km
0.00 km teren
h
Pr.śr.: km/h
Pr.max:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Merida
Zbiór z całego tygodnia. Kosz w poniedziałek (potem jeszcze krótka wizyta na Starym w celu uzupełnienia płynów:D) oraz w czwartek.
Wszystko kwitnie i się zieleni, pachną bzy i mirabelki, bosko!
Good bikes!
Kategoria Commuter
Nie do końca rozjazd szosowy
d a n e w y j a z d u
58.41 km
0.00 km teren
01:54 h
Pr.śr.:30.74 km/h
Pr.max:43.90 km/h
Temperatura:17.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Kolarzówka
Ustawka z Markiem i nowo-poznanym Kubą. Kierunek: Krzesiny, Robakowo, Zimin, Nagradowice, Tulce.
Do Krerowa z mocnym wiatrem w plecy więc avs była na poziomie 33 km/h mimo spokojnej jazdy i pogaduch po drodze. Potem nawrotka i... zaczął się trening:).
Jazda po zmianach, przekroczenie 30 km/h wymagało od czołowego wejścia w tętno na poziomie 165-170.
Za Krzesinami już trochę odpuściliśmy, jeszcze tylko parę depnięć w pedały ale bez reakcji peletonu:).
Podsumowując - jak zwykle bardzo udany trening w towarzystwie. Jednak na szosie wspólna jazda jest co najmniej 2 razy przyjemniejsza niż samotna. To be continued!
Good bikes!
Kategoria 50-100, Szosa
Dojazd do Marka i rozgrzewka przed maratonem
d a n e w y j a z d u
9.00 km
3.00 km teren
00:25 h
Pr.śr.:21.60 km/h
Pr.max:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Lover
Kategoria ride for fun
Bikecrossmaraton Dolsk 2013
d a n e w y j a z d u
72.00 km
55.00 km teren
02:53 h
Pr.śr.:24.97 km/h
Pr.max:51.50 km/h
Temperatura:15.0
HR max:175 ( 92%)
HR avg:158 ( 83%)
Podjazdy: m
Kalorie: 2950 kcal
Rower:Lover
Pierwsze koty za płoty:)
Dojazd na miejsce z Markiem, Krzychem86:) i Maksem. Parking pełen ale kolejek do rejestracji o dziwo nie ma. Wszystko poszło sprawnie, był czas i na kawkę i na pogaduchy z coraz większą rzeszą znajomych.
W końcu idziemy się przebrać. Jest chłodno więc zakładam rękawniki i nogawniki. Krótka rozgrzeweczka i do sektora. Stojąc w pełnym słońcu i rozglądając się dookoła, dochodzę do wniosku, że jednak będzie mi za ciepło w nogi - ściągam nogawniki i pakuję je do kieszonki.
Start się opóźnia parę minut, w końcu ruszamy ale tylko po to, żeby po ok. kilometrze nerwowej przepychanki i szarpaniny, zatrzymać się na rynku i wysłuchać przemówienia burmistrza. Dobra, w końcu start ostry - skręcamy w lewo w drogą wojewódzką 434 i pełna wiksa pod górę. Staram się nie tracić z oczu Kłosia, który na swoim 29-erze wspina się jak kuna. Na szczycie wzniesienia jestem tuż za nim i całkiem w czubie wyścigu. Jeden zakręt, drugi i bach! Łańcuch wyleciał mi za blat, nosz qrva:( Mocuję się z tym dłuższą chwilę, nie wiem, może minutę. W tym czasie zostaję oczywiście wyprzedzony przez jakieś 70-80 osób.
W końcu wskakuję na rower i ruszam w pogoń. Tak mi ta sytuacja podnosi ciśnienie, że lecę jak wariat. Mijam Maksa, Dawida i jeszcze kilka znajomych twarzy. Z przodu majaczy jakaś koszulka Goggle, to musi być JPBike. Cisnę mocno w pedały i powoli się zbliżam. Nie, to jednak nie Jacek tylko Marek, bardzo ładnie dziś kręci. Następny cel to Krzychu. Zrównuję się z nim i dalej lecimy już we dwóch, skacząc do kolejnych grupek i po chwili odrywając się od nich.
Jedzie mi się naprawdę dobrze chociaż boję się, że przyjdzie mi zapłacić za tak ostrą jazdę z tętnem nie schodzącym poniżej 165 bpm.
Na 20 kilometrze dochodzimy w końcu JPBike'a i od tego momentu jedziemy razem we trzech, raz w mniejszych raz w większych grupkach, całkiem dobrze współpracując. Krzychu daje świetne zmiany na asfalcie, my z Jackiem raczej w terenie.
Ha! Tu widać kto pracował:)
Lokomotywa w Dolsku
© Josip
W pewnym momencie łączymy się z trasą mini, akurat nadjeżdża większa grupa a w niej jakaś biało-czerwona torpeda - to Drogbas. I tak sobie jedziemy w 10-osobowym peletonie, jest ciekawie (raz skacze Jarek, raz ja) ale tempo zbyt szarpane, prędkość podchodzi do 50 km/h by zaraz spaść do 33 km/h (z wiatrem).
Wreszcie stromy zjazd i podjazd pod Punkt Widokowy, tutaj stawka się trochę rozciąga, zostaje Jarek. Za Dolskiem znowu się jednak zbieramy mniej więcej podobną ekipą. Na długim podjeździe w takim jakby małym wąwozie wyprzedzamy Blooma (jak się okazało, później się wycofał).
Po rozjeździe mini/mega znowu zostajemy tylko we 3, z JP i Krzychem. Do mety niecałe 20 km więc zapowiada się, że możemy w tym składzie dojechać. Niestety, zaczynam słabnąć. Po prostu brakuje mi wyjeżdżenia i po 2,5 h intensywnego wysiłku odcina mi prąd. Jak pierwszy raz zostałem z tyłu, to jeszcze dałem radę nadgonić ale chwilę później zakopałem się na nawrotce w piachu i już nie daję rady. Chłopaki oddalają się powoli acz nieubłaganie.
Do mety pozostaje mi już samotne rzeźbienie ponieważ jestem już tak słaby, że nie utrzymuję koła żadnej z 2 dwójek, które mnie dogoniły (wpierw Zbyszek Wiktor z kimś z Polarta a następnie Grzegorz Napierała z gościem w koszulce Saxo). Wszystkich już kojarzę, mimo wszystko skład naszych wielkopolskich maratonów jest dosyć ustabilizowany, he he.
A jednak mam siłę się uśmiechnąć
© Josip
Na metę dojeżdżam na oparach. Okazuje się, że Jacek i Krzychu włożyli mi 5 min. na ostatnich 17 kilometrach. Mimo wszystko, jestem zadowolony bo ogólnie forma jest, teraz trzeba tylko popracować nad wytrzymałością. Zresztą spodziewałem się tego po długiej zimie i dużej ilości treningów biegowych, biegówkowych i spinningowych w miejsce typowego wyjeżdżenia rowerowego. Ale spokojnie, wytrzymałość przyjdzie..
Na niekwestionowanego team lidera wyrasta Kłosiu - dziś zajął 30 miejsce open i do takiego np. Lonki stracił tylko 7 min. (dla porównania - mi włożył 11!). Respect:)
Świetnie pojechał również Marek, widać, że kilometry wykręcone na ustawkach nie poszły (czy też nie pojechały) w las:).
Czas: 2:53:27
Strata do zwycięzcy (nie byle kto - Kornel Osicki): niecałe 32 min.
Open: 65/168 (153 ukończyło)
M3: 26/62
Good bikes!
Kategoria 50-100, Maraton, MTB
Do Puszczykówka na obiad i kawę
d a n e w y j a z d u
44.20 km
35.00 km teren
02:38 h
Pr.śr.:16.78 km/h
Pr.max:37.60 km/h
Temperatura:15.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Lover
Rekreacyjna wycieczka z moją kobietą, Chyba nawet nie nazwałbym tego przetarciem przed Dolskiem, ot po prostu pokręciłem sobie przez 2,5 godz. korbą:).
Bardzo było przyjemnie i przynajmniej miałem czas się rozejrzeć i zobaczyć rzeczy nowe na szlakach, którymi napierałem dziesiątki razy (Nadwarciański i powrót drugą stroną rzeki przez Kubalin i Babki), np. konie, he he:
Konie w Babkach
© Josip
Konie bliżej
© Josip
Fajna pogoda - słonecznie, lekki wiaterek, temp około 15 stopni i super widoczność wyciągająca dodatkowy kontrast z soczystej zieleni traw.
Tylko jak się jutro ubrać - krótko, długo, góra czy dół..?
Jakoś nikt typów nie robi:). No tak, pierwszy start w sezonie (nie licząc bikestatsowych zawodów, oczywiście) i forma jest wielką niewiadomą. Ja na ten moment cudów się nie spodziewam, nie da się w 10 dni nadrobić tego, czego nie zrobiłem zimą..
Powodzenia dla wszystkich startujących jutro i do zobaczenia na trasie!
Good bikes!
Kategoria MTB wycieczka
Komunikacyjnie
d a n e w y j a z d u
45.00 km
0.00 km teren
h
Pr.śr.: km/h
Pr.max:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Merida
Zbiór dojazdów na Strzelecką z tygodnia + 2 wypady na Gronową po nowy dowód. Za pierwszym razem nie chcieli dać bez Karty Pojazdu:). W sumie to po kiego jest ten dokument skoro policja go nigdy nie wymaga? No dobra, może się czepiam, a przynajmniej miałem pretekst, żeby 2 razy wyrwać się choć na chwilę z biura:)
Good bikes!
Kategoria Commuter
Już lato:)
d a n e w y j a z d u
26.10 km
0.00 km teren
01:12 h
Pr.śr.:21.75 km/h
Pr.max:39.80 km/h
Temperatura:24.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Lover
Ale cieplutko, jak ruszałem po 18 to było 25 stopni! Wpierw na Piątkowo i spacerek po campusie Morasko a potem powrót do domu, spakowanie stroju i z kolei na campus Polibudy pograć w kosza. Na Poligrodzie jedna wielka impreza - tłumy wszędzie, dyskoteka na wolnym powietrzu, piwko, grill, rozbuchane feromonami dziewczęta i chłopcy, którzy jeszcze nie mają obowiązków. Jak to kiedyś śpiewał Kazik - najbardziej mnie teraz wqrvia u młodzieży to, że już więcej do niej nie należę:-):-)
A jak wracałem po 23 to padał ciepły deszcz, uwalniał obłędne zapachy i wciąż było >20 stopni. Szkoda, że w sumie tak mało mamy takich dni w roku..
P.S. Wszystko w cywilnych butach i takimże stroju.
Good bikes!
Kategoria MTB wycieczka, ride for fun
Ustawka terenowa
d a n e w y j a z d u
61.00 km
35.00 km teren
02:25 h
Pr.śr.:25.24 km/h
Pr.max:43.60 km/h
Temperatura:18.0
HR max:176 ( 92%)
HR avg:132 ( 69%)
Podjazdy: m
Kalorie: 1762 kcal
Rower:Lover
Start o 17:15 spod wiaduktu Hetmańska/Dolna Wilda. Skład: Marek, Krzychu i piszący te słowa:).
Wpierw w terenie czerwonym szlakiem łącznikowym Pierścienia pod Kórnik a konkretniej pod Mościenicę (j. Skrzynki). Błoto tylko w jednym miejscu, na zjeździe w dół za Ożarowską ale tam jest mokro nawet w największą suszę. Tempo momentami godne bo ja nie lubię jeździć powoli w terenie:).
Następnie odkrywanie nowych ścieżek gdzieś między Kórnikiem a Mieczewem, trochę piaszczyście i poryte gąsienicami ale fajnie, interwałowo. Jakieś betonowe płoty z drutem kolczastym, jakby tam kiedyś jakiś poligon funkcjonował czy inne military facility. Ktoś wie może co tam było?
W końcu wjeżdżamy na asfalt i zaczyna się poginanie, którego niejedna ekipa szosowa by się nie powstydziła. Tempo rzadko schodzi poniżej 35 km/h a momentami jest w okolicach 40 km/h. Chłopaki młode, wytrenowane to śmigają aż miło. Najgorsze jest to, że czasami wypada dać zmianę:-). 10 kilometrów do Sasinowa pokonujemy w 17 min. jeśli dobrze spojrzałem.
Tam wreszcie można odbić w teren, pokazuję chłopakom drogę z płyt do Wiórka a potem pokazuję również sobie jakieś nowe ścieżki polne, kurwidołki i ogólnie chynchy, które wyprowadzają nas wprost na bazę echolokacyjną lotniska NATO w Krzesinach.
Stamtąd już raczej najprostszą drogą do domu.
Podsumowując - super wypad! Aha, pierwszy razy w tym roku w krótkich gaciach i pierwszy owad połknięty:)
Good bikes!
Północna pętla MTB
d a n e w y j a z d u
50.60 km
30.00 km teren
02:09 h
Pr.śr.:23.53 km/h
Pr.max:0.00 km/h
Temperatura:15.0
HR max:168 ( 88%)
HR avg:125 ( 65%)
Podjazdy: m
Kalorie: 1416 kcal
Rower:Lover
Nadwarciańskim do Biedruska, potem Owińska, niebieski szlak, pętla XC na Dziewiczej Górze i powrót do domu przez Koziegłowy, Hlonda i Śródkę.
Wyjeżdżałem w lekkim kapuśniaczku ale nie przeszkadzało mi to jakoś szczególnie. Trochę mokro w paru miejscach się zrobiło ale bez tragedii. W jednym miejscu, już przed samym Biedrsukiem, normalnie jezioro na całą szerokość drogi, musiałem się przebijać przez jakieś chaszcze i badyle niczym marines w Wietnamie:-)
Na Dziewiczej zmiany:
Szutrówką można wjechać na sam szczyt Dziewiczej, z płd-zach
© Josip
Zmiany na Dziewiczej, klimat jak w górach
© Josip
A na dole killera pełno walających się luzem gałęzi.Radzę uważać bo lubią się wkręcać w napęd..
Rynnę wjechałem na przełożeniu 28x30 i to na przyzwoitej kadencji więc zapas jeszcze jakiś jest. Chyba nie będę tęsknił za 3-rzędówką:-)
Ciepło, wręcz parno. W lesie pachnie ziemią, igliwiem, trochę jak latem w górach po deszczu.
Głodny byłem, średnie tętno niskie a pod koniec to mnie nawet odcięło.
Na Śródce widziałem 2 klimatyczne knajpki, widać coś się w końcu zaczyna dziać w temacie tzw. rewitalizacji. Muszę się tam przejść obadać:)
Good bikes!
Kategoria 50-100, MTB










