josip prowadzi tutaj blog rowerowy

Na Dwa Mosty

d a n e w y j a z d u 30.00 km 15.00 km teren 01:37 h Pr.śr.:18.56 km/h Pr.max:60.00 km/h Temperatura:13.0 HR max: (%) HR avg: (%) Podjazdy: m Kalorie: kcal Rower:Lover
Wtorek, 20 sierpnia 2013 | dodano: 22.08.2013

Jadąc w ciągu dnia autem do Karpacza mijałem tylu szoszonów, że mnie strasznie noga zaczęła swędzieć. Tak że, po powrocie, nawet siąpiący deszczyk i temperatura 13 stopni nie były w stanie mnie zniechęcić do krótkiego przepalenia łydy.

Ruszyłem krótko po 18. Wpierw niebieskim szlakiem do Drogi pod Reglami, potem szlak czarny, i odbicie w lewo na 2 Mosty. W lesie było dość złowrogo - ciemno, mgliście, wilgotno, pusto. Zjazd do Przesieki ostrożnie ze względu na późną porę i mokry asfalt ale i tak 60 km/h bez problemu osiągnąłem.

Z Przesieki przebitka żółtym szlakiem znowuż do Drogi pod Reglami, dalej Jagniątkowo i powrót do Michałowic już asfaltem po się ciemno robiło. Ostatnie kilka kilometrów to trasa niedzielnych Górskich Szosowych Mistrzostw Polski i zaliczona premia górska.


Good bikes!


Kategoria 20-50, Góry, MTB

Z dzieciakami po Izerach

d a n e w y j a z d u 21.10 km 14.00 km teren 02:24 h Pr.śr.:8.79 km/h Pr.max:45.00 km/h Temperatura:25.0 HR max: (%) HR avg: (%) Podjazdy: m Kalorie: kcal Rower:Lover
Niedziela, 18 sierpnia 2013 | dodano: 21.08.2013

Rano, a właściwie nad ranem:), wjechałem z JP i Kłosiem na Szrenicę oraz Wysoki Kamień. Natomiast popołudniu przyszedł czas na wycieczkę z Olą i dzieciakami po Górach Izerskich, które ponoć nadają się idealnie do tego typu aktywności.

Ruszamy krótko po 14 z Polany Jakuszyckiej. Do schroniska Orle docieramy bez większych problemów, bo droga jest w całości asfaltowa i do tego przeważnie z górki.

W drodze do schroniska Orle © Josip


Pod Orlem krótka przerwa na ciasteczka i coś do picia, po czym ruszamy dalej z planem dojechania do Chatki Górzystów, gdzie ponoć mają genialne naleśniki.
Po drodze jeszcze postój nad rzeką Izerą ale w końcu na krótko przed 17, po pokonaniu 11 km dojeżdżamy do Chatki. I to pomimo tego, że droga nie jest już asfaltowa i pojawiają się elementy techniczne:

Zjazd do drewnianego mostka © Josip


Mostek zaliczony profesjonalnie © Josip


Na miejscu okazuje się, że naleśniki "już wyszły" i w ogóle mamy szczęście, że się na cokolwiek ciepłego (zupa i kiełbasa) załapaliśmy bo 15 min później zamykają kuchnię.

Posileni zaczynamy powrót. Tym razem obmyślam inną, w zamyśle krótszą trasę przez Rozdroże pod Równem, licząc się z tym, że kawałek trzeba będzie podprowadzić rower. Nagle pojawia się jednak nieprzewidziana trudność w postaci chmar, dosłownie rojów latających mrówek. Ca prawda nie gryzą, ale wpadają do oczu, siadają na rękach, nogach, we włosach. Dzieci zaczynają trochę panikować, poza tym są już trochę zmęczone.

No ale udaje nam się w końcu dotrzeć do Szklarskiej Drogi, skąd do Polany jest już tylko równo lub w dół. Jeszcze tylko ostatnia przerwa na wodę i batoniki w genialnej miejscówce z widokiem na wąwóz i góry:

Na drodze do rozdroża pod równem © Josip


i dalej już bez większych przeszkód docieramy do samochodu.

Dzieciaki były naprawdę bardzo dzielne, w końcu zrobiliśmy 21 kilometrów po górach! I rzeczywiście Izery są stworzone do tego typu wypadów - dużo asfaltówek i szutrówek, łagodne nachylenia, są miejsca na rekreację i fajne schroniska. Tylko te latające mrówki to było przegięcie:)


Good bikes!


Kategoria 20-50, MTB wycieczka

Szrenica Uphill czyli kto rano wstaje..

d a n e w y j a z d u 49.10 km 40.00 km teren 03:20 h Pr.śr.:14.73 km/h Pr.max:47.20 km/h Temperatura:25.0 HR max: (%) HR avg: (%) Podjazdy: m Kalorie: kcal Rower:Lover
Niedziela, 18 sierpnia 2013 | dodano: 19.08.2013

Tym razem nie byłem śpiochem:) ale po kolei.
W sobotę popołudniu zajechałem na znaną mi z Bike Adventure kwaterę w Michałowicach. Parę godzin później, siedzę sobie przy stole i a tu nagle do kuchni wchodzi dwóch euro pro kolarzy w strojach GPAET, a konkretniej JPBike i Kłosiu:).
No tak, bikerzy są wszędzie. Okazało się, że chłopaki właśnie wrócili z bikemaratonu Grabka w Szklarskiej, oczywiście dystans giga.

I tak wieczorem przy piwku a nawet czymś mocniejszym, zgadaliśmy się na mały rozjazd dnia kolejnego. W planach wjazd na Szrenicę czyli trzeba zerwać się skoro świt bo inaczej nie wpuszczą do KPNu. Umawiamy się na śniadanie o 4:30. Wstaję, ja jednak jestem po...any:). Za oknem czarna noc, gwiazdy.. Schodzę na dół a tam nikogo. Chwilę czekam ale nikt się nie pojawia, więc wracam na górę i pukam do chłopaków. Kłosiu nie śpi ale oznajmia mi, że jedziemy za godzinę bo jest ciemno. Wracam do łóżka ale już nie daję rady zasnąć.

Koniec końców ruszamy o 6 rano. Na dworze już jasno i nawet całkiem ciepło. Tym bardziej, że od razu jest pod górkę a JP narzuca porządne tempo, jak przystało na progogglowy rozjazd. Jedziemy niebieskim szlakiem do Drogi pod Reglami, następnie mniej więcej po płaskim nad Szklarską Porębę i robimy krótki zjazd odcinkiem specjalnym wczorajszego maratonu do dolnej stacji kolejki krzesełkowej. O tej godzinie nie ma tam żywej duszy. Niesamowicie wygląda to tłoczne zazwyczaj miejsce jako baza ludzi wymarłych.

Od tego momentu zaczyna się podjazd na Szrenicę czyli główny cel naszego wypadu. Okazuje się, że bardzo stromy odcinek do Kamieńczyka jest od połowy nieprzejezdny ze względu na kamienie. Potem jest już łatwiej jeśli chodzi o podłoże (kamienie są równe) ale chyba jeszcze bardziej stromo. Ponieważ moje najlżejsze przełożenie to 28x34 muszę jechać szybko jeśli nie chcę przepychać korby. Jacek i Mariusz zmęczeni 3 dniami mocnego kręcenia, zostają trochę z tyłu. Przynajmniej ktoś wreszcie zrobił zdjęcie Jackowi wjeżdżającemu na szczyt (konkretniej na Halę Szrenicką):

JP atakuje schronisko na Hali Szrenickiej © Josip


Kłosiu natomiast walczył na tyle epicko, że aż postanowiłem to uwiecznić na filmie:)
&feature=youtu.be

Po chwili odpoczynku ruszamy dalej pod górę, żeby pokonać ostatnie 200 m. w pionie dzielące nas od szczytu. W nagrodę mamy takie widoki:

Widok ze Szrenicy, godz. 7:50 © Josip


Rumaki czekają na jeźdźców przed karczmą:

Rumaki pod schroniskiem © Josip


Zjazd z góry jest masakryczny, puszczenie klamek powoduje momentalnie 50 km/h na budziku a przecież to nie asfalt tylko droga z kamieni. Zjeżdżam dość zachowawczo za Jackiem, który wykrył jakiś luz w przednim kole. Mariusz natomiast poleciał w dół jak wariat na swoim 29-calowym potworze. Przy Kamieńczyku ręce mdleją.

Dalej jedziemy Starą Drogą wzdłuż torów kolejowych w kierunku Polany Izerskiej, by jeszcze przed nią odbić w prawo na Rozdroże pod Równem. Kolejny punkt wycieczki to nieczynna kopalnia kwarcu Stanisław. A tam klimaty jak w Kolorado:

Kopalnia Stanisław, prawie jak Kolorado © Josip


Potem jedziemy kawałek trasą III etapu BA ale na Wysoki Kamień odbijamy trochę wcześniej by oszczędzić sobie podjazdu 25% czerwonym szlakiem od strony Szklarskiej. Przy schronisku widoki też są niczego sobie:

Widok z Wysokiego Kamienia na Szklarską Porębę © Josip


Widok z Wysokiego Kamienia na Szrenicę © Josip


Na pierwszym planie Szrenica, tam byliśmy jakieś 2 godziny wcześniej.

Na koniec wisienka na torcie czyli zjazd żółtym szlakiem z Wysokiego Kamienia, przez Zakręt Śmierci do Piechowic. Rewelacja! Wpierw jadę z przodu ale potem przepuszczam JP i Kłosia, żeby jechać za nimi, a co z tym idzie - szybciej. Zabawa jest przednia, bo zjazd jest jak dla mnie idealny - nie za trudny i nie za łatwy, taki w sami raz, żeby poczuć flow:)

W Piechowicach jeszcze tylko zakupy na śniadanie (16 jaj, he he) i zgodnie z obietnicą, niemal punkt 11 meldujemy się z powrotem w Michalinie.

Super wypad, dzięki!


Good bikes!



Setka dla śpiochów:)

d a n e w y j a z d u 107.27 km 0.00 km teren 03:36 h Pr.śr.:29.80 km/h Pr.max:46.10 km/h Temperatura:27.0 HR max: (%) HR avg: (%) Podjazdy: m Kalorie: kcal Rower:Kolarzówka
Piątek, 16 sierpnia 2013 | dodano: 16.08.2013

Ustawka z Markiem o ludzkiej godzinie w dzień wolny czyli o 11. Kierunek: Śrem przez Rogalinek, Mosinę i Żabno. Mocno wiało z południa więc całą drogę tam mieliśmy wmordewind. Poza tym, za późno zjadłem śniadanie więc pierwsze 30 km jechało mi się naprawdę ciężko. Całe szczęście Marek mocno pracował na zmianach. Potem przy życiu trzymała mnie już tylko myśl o planowanym piwku za Mechlinem:)

Powrót z początku też niemrawy bo ciężko było wejść na obroty po tym browarze. Tak naprawdę przepaliłem się dopiero gdzieś około 90 kilometra:) i w samą porę bo wtedy akurat Marka dopadła bomba więc mogłem teraz ja odpracować swoje na czele ucieczki.

Trasa:
/9111827

Super wypad mimo słabszej dyspozycji, dzięki!


Good bikes!


Kategoria Szosa, Hardcore, >100

Lasek Marceliński

d a n e w y j a z d u 36.70 km 25.00 km teren 01:32 h Pr.śr.:23.93 km/h Pr.max:38.10 km/h Temperatura:22.0 HR max: (%) HR avg: (%) Podjazdy: m Kalorie: kcal Rower:Lover
Środa, 14 sierpnia 2013 | dodano: 15.08.2013

Dawno mnie tam nie było. Kilka okrążeń na mojej około 4km pętli, najlepszy czas 8:07 a pamiętam, że kiedyś ciężko było mi zejść poniżej 9 min.

Wracając podjechałem sobie jeszcze zobaczyć nową trasą tramwajową i pętlę na Junikowie. Całkiem godnie to wygląda, i ścieżkę rowerową porządną zrobili wzdłuż Grunwaldzkiej.


Good bikes!


Kategoria 20-50, MTB

Na myjkę

d a n e w y j a z d u 12.00 km 8.00 km teren 00:33 h Pr.śr.:21.82 km/h Pr.max:37.40 km/h Temperatura:24.0 HR max: (%) HR avg: (%) Podjazdy: m Kalorie: kcal Rower:Lover
Poniedziałek, 12 sierpnia 2013 | dodano: 12.08.2013

Plus mały rozjazd na Dębinie, pure pleasure. A w nocy spać nie mogłem tak mnie swędziały ręce poparzone pokrzywami na maratonie w Suchym Lesie:)


Kategoria <20, MTB, ride for fun

Bikecrossmaraton Suchy Las

d a n e w y j a z d u 83.30 km 65.00 km teren 03:15 h Pr.śr.:25.63 km/h Pr.max:47.90 km/h Temperatura:23.0 HR max: (%) HR avg: (%) Podjazdy: m Kalorie: kcal Rower:Lover
Niedziela, 11 sierpnia 2013 | dodano: 11.08.2013

Fajna impreza:) I to pomimo tradycyjnego już organizacyjnego chaosu - kolejka do biura zawodów (Gogol wciąż nie ogarnął płatności przez Internet więc stoją wszyscy), przesunięcie startu o 15 min, mapa z której nic nie wynika, dystans jako wielka niewiadoma (inaczej w regulaminie, inaczej na stronie, inaczej na plakacie a jeszcze inaczej w rzeczywistości).
Ale było fajnie bo:
- spotkałem mnóstwo kumpli a Krzychu to mi nawet miejsce w kolejce trzymał (dzięki!),
- podobała mi się urozmaicona względem poprzednich edycji trasa,
- noga nawet w miarę podawała
- Ola zaliczyła swój maratonowy debiut i ukończyła wyścig mini w połowie stawki! Kobiecej, oczywiście:) BRAWO!!

Co do samego ścigu, to zacząłem średnio. Raz, że nie lubię nerwówki na tzw. rundach honorowych, a dwa, że miałem jakąś blokadę po kraksie na BA i zachowawczo zjeżdżałem po płytach na Meteorytowej. Sporo osób mnie tam wyprzedziło i nie było szans załapać się do dobrego pociągu, tzn. takiego w którym to ja bym się wiózł a nie na odwrót Ze znajomych z Goggli, zostałem na końcu - za Krzychem, JP, Dawidem i Młodzikiem.

Jednak wraz z kolejnymi kilometrami, zacząłem odrabiać straty. Na podjeździe w Radojewie doszedłem Młodzika a chwilę później większą grupkę, w której jechał Dawid i ktoś jeszcze z Goggli. Na Nadwarciańskim na czoło wysunął się gość ze Strefy Sportu, siadłem mu na koło a gdy trochę zwolnił - poprawiłem. Za sobą wciąż kogoś słyszałem, więc myślałem, że cały peletonik się trzyma. Ale nagle ten za mną (okazał się nim być Arek Suś) rzucił: "Nie wiem czy o to chodziło ale nikogo za mną nie ma":-). Tak, o to chodziło, odpowiedziałem, po czym Arek jeszcze poprawił.

Na Poligonowej spore zaskoczenie, bo zamiast 9-km napierania asfaltem, 2 razy odbiliśmy w lewo na jakieś trasy czołgowe, czyli trochę błota, trochę piachu, trochę kolein, no jednym słowem wertepy. W pewnym momencie patrzę na licznik - 41 km i wcale się nie zanosi na to żebyśmy się zbliżali do mety. Pomyślałem o debiutantach na mini, którzy nastawiają się na +/- 35 km i się wkurzyłem. Czy naprawdę tak trudno jest włączyć gps jak się znakuje trasę i wrzucić krótkie, konkretne info na stronę?

Przez te rozmyślania przegapiłem niestety skręt w lewo na skarpę w kierunku mety i kilkaset metrów dalej napotkałem kilka osób jadących z przeciwka, wkurzonych że pogubili trasę. Całe szczęście było wśród nich parę mocnych osób, m.in jeden gość z Thule i Jan Dymecki (rocznik '48!), czyli 'Kolarz z Czaplinka' (normalnie widziałem takie billboardy jadąc ostatnio nad morze).

Większość drugiej pętli jechałem właśnie z tymi dwoma kolarzami, stopniowo dochodząc tych, którzy nas wyprzedzili kiedy przeoczyliśmy skręt. M.in. drugi raz wyprzedziłem Dawida i jeszcze jakiegoś młodzieżowca z Goggli.

Niestety gdzieś za Biedruskiem skończyła mi się woda w bidonach i zaczęło mi brakować cukru (żele Optonii są co prawda pyszne ale mają za mało kalorii). W efekcie na ostatnich kilometrach dopadł mnie kryzys i zostałem lekko z tyłu. Końcówka to już jazda na oparach ale udało się wygrać finisz z chłopakiem z Chodzieży, którego kojarzę z zeszłorocznego Challenge (był przede mną). Wyprzedziłem go na ostatnim zakręcie, już w miasteczku zawodów, ale mnie wyniosło i ledwo odparłem jego kontratak. Finisz na fotokomórkę.

Generalnie z jazdy jestem zadowolony. Trochę tylko martwi duża strata do Krzycha (15 min! Inna liga..) i JPBike'a (12,5 min). Przez pogubienie trasy straciłem nie więcej niż 3 minuty, więc i tak różnica jest duża. Cieszy mnie natomiast to, że tam gdzie jechałem, mocno pracowałem na koszulkę najaktywniejszego:)

Dał popalić ten Suchy Las w tym roku, kto nie był - niech żałuje..

Czas: 3:15:01

Strata do zwycięzcy Open (P. Bober):27:45
Strata do zwycięzcy M3 (A. Doktor): 21:57

Open: 31/119 (112 ukończyło). Kurde, Gogol daje sektor za top 30, czyli w Wałczu znowu ciężko się będzie załapać na jakąś mocniejszą grupkę.

M3: 13/43


Good bikes!


Kategoria 50-100, Maraton, MTB

Suchy Las - rekonesans

d a n e w y j a z d u 8.80 km 6.00 km teren 00:32 h Pr.śr.:16.50 km/h Pr.max:32.70 km/h Temperatura:20.0 HR max: (%) HR avg: (%) Podjazdy: m Kalorie: kcal Rower:Lover
Sobota, 10 sierpnia 2013 | dodano: 10.08.2013

Zrobiliśmy z Olą pod wieczór mały objazd początkowego odcinka jutrzejszego maratonu. Przy okazji Ola testowała też nowe kolarskie wdzianko i kask, test wypadł pomyślnie. Estetyka też jest niczego sobie:)

Trasa jest dosyć zaskakująca. Zaraz na początku jest niebezpieczny zjazd po nierównych płytach na Meteorytowej, tam trzeba będzie uważać bo stawka jeszcze nierozciągnięta! Potem fragmenty pętli XC na Morasku, fakt, że te łatwiejsze ale zawsze. I jeszcze zjazd po kurwidołkach spod zbiorników do asfaltu, przy którym jest Hacjenda. Krótko mówiąc:) - początek zupełnie nie jak Suchy Las..


Good bikes!


Kategoria <20, MTB wycieczka

Rozprowadzenie sztafety

d a n e w y j a z d u 61.49 km 0.00 km teren 02:04 h Pr.śr.:29.75 km/h Pr.max:47.30 km/h Temperatura:22.0 HR max: (%) HR avg: (%) Podjazdy: m Kalorie: kcal Rower:Kolarzówka
Sobota, 10 sierpnia 2013 | dodano: 10.08.2013

Postanowiłem w ramach BPS przed Suchym Lasem odprowadzić kawałek Kłosia i Marka, którzy planowali dziś mocną setkę na szosie. Spotkaliśmy się rano na Rondzie Śródka i po dłuższych pogaduchach ruszyliśmy Warszawską do Antoninka, następnie Bałtycką i starą 5-ką na Pobiedziaje. Przygód nie brakowało - wpierw mi w Antoninku wypiął się but z spd-a akurat podczas ataku na podjeździe pod wiadukt (ma się tę nogę:D) a potem Kłosiu złapał laczka..

W Biskupicach odbiliśmy w prawo i zrobiliśmy pół treningowej pętli Rodmana, do Promna, gdzie po kolejnej dłuższej przerwie, pożegnałem się z kolegami i zacząłem powrót przez Górę, Janikowo i Jasin do Swarzędza. Jakoś bez weny mi się jechało samotnie, tym bardziej, że sporo pod wiatr. W Swarzędzu jakiś palant mnie obtrąbił a po bliższym rozeznaniu okazało się, że to z3waza:) Pogadalim chwilę, ja mu mówię, że Marek z Mariuszem polecieli gdzieś na Gniezno. Na to Marcin, że mogli dać znać co planują.. Ale widzę po wpisach, że i tak ich dorwał gdzieś w Kiszkowie. To się nazywa determinacja:-)


Good bikes!


Kategoria 50-100, Szosa

Praca

d a n e w y j a z d u 20.00 km 0.00 km teren h Pr.śr.: km/h Pr.max:0.00 km/h Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Podjazdy: m Kalorie: kcal Rower:Merida
Piątek, 9 sierpnia 2013 | dodano: 10.08.2013

Cały tydzień oprócz wtorku, kiedy to pojechałem autem ze względu na jedną smutną okoliczność na Nowinie i jedną wesołą na Nowowiejskiego..


Kategoria Commuter