josip prowadzi tutaj blog rowerowy

Bieganie 2

d a n e w y j a z d u 0.00 km 0.00 km teren 01:20 h Pr.śr.:0.00 km/h Pr.max:0.00 km/h Temperatura:4.0 HR max:140 ( 73%) HR avg:188 ( 98%) Podjazdy: m Kalorie: kcal Rower:
Niedziela, 25 grudnia 2011 | dodano: 25.12.2011

Dziś odważyłem się na dłuższe bieganie. Raz, że jutro nie ma koszykówki a dwa, że po wczorajszej wigilii u rodziców a przed dzisiejszym przyjęciem u teściów należało spalić konkretną ilość kalorii. Zresztą, jeśli nie będzie zakwasów, to jutro planuję powtórkę.

Pobiegłem sobie wpierw na Dębinę a potem zrobiłem jeszcze lekko skróconą wersję mojej pętelki wokół Warty. Cały czas w mżawce, miodzio:)
Trasa:


Google podaje 14,6 km ale w rzeczywistości na pewno było powyżej 15 km bo często biegałem po krętych ścieżkach, czego rysowane na bikemapie linie proste na pewno nie oddają.

Ciekawa rzecz z tętnem. Otóż na początku skacze do 180, potem się uspokaja i przy tempie około 5,20 na km jest na poziomie 135-140. Następnie spada w okolice 100, a nawet poniżej (!) przy czym tempo biegu jest moim zdaniem cały czas podobne. Dopiero po jakichś 25 min wbijam się ponownie na zakres +/- 140 by ostatnie pół godziny treningu robić już na poziomie 150-155. Na sam koniec mam podbieg i zrobiłem go ostro, stąd to tętno prawie pod 190. Najbardziej mnie zastanawia jednak ten okres z tętnem w okolicach 100-110, byłem pewien, że to coś z baterią ale potem wszystko wróciło do normy.
Poniżej screen z wykresu:


Podsumowując:
czas: 1:20
dystans: 14,6 km (wg Google'a)
HR avg: 140 (wg Garmina:))
HR max: 188

Aha, no i zdrowych, wesołych oraz gwiazdora bogatego w rowerowe gadżety (jak u mnie, he he) wszystkim życzę!


Good bikes!


Kategoria Forrest Gump

Pierwszy śnieg

d a n e w y j a z d u 25.00 km 8.00 km teren h Pr.śr.: km/h Pr.max:0.00 km/h Temperatura:-1.0 HR max: (%) HR avg: (%) Podjazdy: m Kalorie: kcal Rower:Merida
Środa, 21 grudnia 2011 | dodano: 21.12.2011

Dziś początek kalendarzowej zimy i, jakby na komendę, od razu spadł śnieg.
W centrum się oczywiście breja z tego zrobiła i np. w dół po kocich łbach na Paderewskiego jechałem dziś z duszą na ramieniu i hamując raczej nogą niż klamkami. Tym bardziej, że opony w mieszczuchu są już łyse jak kolano...

Natomiast przejazd wzdłuż Warty od Mostu Rocha to już była czysta radocha! Tak mi się podobało, że nadłożyłem drogi i pokręciłem wałem aż do Hetmańskiej w świeżym puchu.
I noc od razu jaśniejsza:), na upartego można by bez lampki jechać.

Niestety nie ma raczej co liczyć, że to się choćby do soboty utrzyma. W Święta ma padać i mocno wiać, ble:(

Dystans sumaryczny z dziś, wczoraj i poniedziałku.


Good bikes!


Kategoria Commuter, ride for fun

Bieganie

d a n e w y j a z d u 0.00 km 0.00 km teren 00:53 h Pr.śr.:0.00 km/h Pr.max:0.00 km/h Temperatura:3.0 HR max:171 ( 90%) HR avg:146 ( 76%) Podjazdy: m Kalorie: kcal Rower:
Niedziela, 18 grudnia 2011 | dodano: 18.12.2011

Skoro bieganie, to znaczy, że mamy grudzień, he he.
Gdzieś na dnie szafy znalazłem buty do piłki z korkami (gumowymi), 9-letnie ale jak nówki-sztuki. Kupiłem je sobie w Bambergu jak graliśmy w jakimś śmiesznym turnieju, zagrałem ze 2 mecze i zawiesiłem na kołku razem z moją piłkarską karierą.
I proszę, może teraz nadszedł ich czas bo biegło mi się bardzo dobrze - są lekkie, wygodne i dobrze amortyzują. Oczywiście najlepiej spisują się w terenie bo w końcu do tego służą. Zobaczymy co będzie dalej. Rok temu pobiegałem parę razy w starych butach do kosza i był dramat - bolał mnie achilles, bolało kolano...

Dystans: 9,2 km
Czas: 53 minuty
HR max: 171
HR avg: 146

Ogólnie bardzo fajnie, szczególnie jak na blisko roczną przerwę w joggingu. Głównie musiałem się pilnować żeby nie biec za szybko bo słyszałem, że to częsty błąd początkujących. Nawet mnie korciło żeby dłużej pobiegać ale stwierdziłem, że nie będę ryzykować zakwasów przed jutrzejszym basketem. Poza tym, zaczęło kropić.

Trasa:



Good bikes!


Kategoria Forrest Gump

Urban ride

d a n e w y j a z d u 26.00 km 0.00 km teren h Pr.śr.: km/h Pr.max:0.00 km/h Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Podjazdy: m Kalorie: kcal Rower:Merida
Piątek, 16 grudnia 2011 | dodano: 18.12.2011

Byłbym zapomniał, że przecież jeździłem w minionym tygodniu do pracy na rowerze. Wpisuję zbiorczo od środy do piątku. Aha i jeszcze w czwartek po robocie do księgarni na Kopernika,


Good bikes!


Kategoria Commuter

Do pracy i na baskecik

d a n e w y j a z d u 17.00 km 0.00 km teren h Pr.śr.: km/h Pr.max:0.00 km/h Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Podjazdy: m Kalorie: kcal Rower:Merida
Poniedziałek, 12 grudnia 2011 | dodano: 13.12.2011

Dobrze mi się dziś grało. Zauważam, że moja forma koszykarska jest odwrotnie proporcjonalna do formy rowerowej:-) Ciekawe, niby i tu i tu głównie nogi ale jednak trochę inne mięśnie pracują a przede wszystkim w inny sposób. Poza tyn, kosz to wysiłek typowo interwałowy - oparty na dynamice, skoczności i przyspieszeniu. A rower - wiadomo - przede wszystkim siła i wytrzymałość.


Good bikes!


Kategoria Commuter

El domingo

d a n e w y j a z d u 42.47 km 12.00 km teren 01:44 h Pr.śr.:24.50 km/h Pr.max:0.00 km/h Temperatura:3.0 HR max: (%) HR avg: (%) Podjazdy: m Kalorie: kcal Rower:wheeler
Niedziela, 11 grudnia 2011 | dodano: 11.12.2011

Miałem jechać z Kłosiem do Zielonki no ale jak się śpi do 12 to się nie ma co dziwić, że poważni cykliści będą już śmigać po puszczy zanim ja się w końcu wygrzebię:)
No tak mi się jakoś pospało - wczoraj oglądałem w hiszpańskim towarzystwie El Clasico, potem były jeszcze (a jakże!) tapasy, a jak tapasy to i wino, a jak już jest tak dobrze wieczór rozpoczęty to nogi same do Dragona niosą...

W każdym razie, jak już się w końcu wybrałem, to stwierdziłem, że całkiem przyjemny dzień dziś mamy:) Nawet się cofałem, żeby pozbyć się jednej warstwy odzieży (i bardzo dobrze zrobiłem). Dawno nie jeździłem wheelerem, który został teraz zdegradowany do roli zimówki-treningówki i z początku jakiś taki narowisty mi się wydawał. To zapewne kwestia bardzo niskiego osadzenia kokpitu - znacznie krótsza główka ramy niż w Meridzie, oczywiście wywalone wszystkie podkładki i jeszcze mostek zamontowany na odwrót.
Ale po pierwszych 10 km się przyzwyczaiłem i dalej jechało mi się już dobrze.

Pojechałem standardowo przez Dębinę i Minikowo do Krzesin. Dalej Koninko, przejazd koło drukarni i nawrót przy magazynach Panattoni. Stamtąd przez Spławie i Darzbór dokręciłem do Malty, a konkretniej do stawów browarnych (w terenie miejscami jest dosyć wilgotno). W ogóle jakąś masakrę zrobili przy tym stawie, który ciągnie się jakby wzdłuż Majakowskiego, na wysokości os. Przemysława. Właśnie od strony ulicy jest tam strasznie rozryte, widać, że jeździł ciężki sprzęt i poniszczył też bardzo fajną szutrówkę:( Nie wiem co oni tam robili - pogłębiali czy może gazu łupkowego szukali?:)
Będąc tak blisko domu rodzinnego, odwiedziłem jeszcze ojca na Rusa.

Ogólnie, pomijając pierwsze 5-10 km, super mi się dzisiaj jeździło. Po powrocie byłem pełen energii i w ogóle jak nowo-narodzony, he he. Coś w tym jest, że endorfiny uzależniają jak narkotyk i człowiek musi czuć "jak pulsuje w żyłach krew".


Good bikes!


Kategoria 20-50

Rowerzysta miejski

d a n e w y j a z d u 18.00 km 0.00 km teren h Pr.śr.: km/h Pr.max:0.00 km/h Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Podjazdy: m Kalorie: kcal Rower:Merida
Sobota, 10 grudnia 2011 | dodano: 11.12.2011

Dojazdy do i z pracy z czwartku i piątku. Dodatkowo, w czwartek wieczorem jeszcze basket na Polibudzie. Bez większych przygód:) Aha, przełożyłem w końcu uchwyt do mieszczucha uchwyt od bocialarki. Tryb migający jak się jedzie ścieżką rowerową lub alejką przez park daje lepsze efekty niż dzwonek (którego zresztą nie mam), he he.

Good bikes!


Kategoria Commuter

Słota

d a n e w y j a z d u 15.00 km 0.00 km teren h Pr.śr.: km/h Pr.max:0.00 km/h Temperatura:2.0 HR max: (%) HR avg: (%) Podjazdy: m Kalorie: kcal Rower:Merida
Wtorek, 6 grudnia 2011 | dodano: 06.12.2011

No, nareszcie aura zaczyna przypominać szare polskie przedzimie - zimno, mokro, ciemno, wieje... W takich warunkach zwykły dojazd parę kilometrów do roboty nabiera zupełnie innego smaku. A właściwie przedsmaku delikatnej ekstremy. Wyszedł oksymoron jak się patrzy:-):-)


Good bikes


Kategoria Commuter

Wiatr, kąpielowicz, wieża w Szreniawie i dziki cmentarz

d a n e w y j a z d u 51.80 km 20.00 km teren 02:18 h Pr.śr.:22.52 km/h Pr.max:56.60 km/h Temperatura:6.0 HR max: (%) HR avg: (%) Podjazdy: m Kalorie: kcal Rower:Lover
Sobota, 3 grudnia 2011 | dodano: 03.12.2011

Rano, czyli gdzieś koło 11, obudził mnie telefonem Łukasz, mówiąc, że on przystaje na moją propozycję. Jaką propozycję? Aha, no tak, przecież rzuciłem wcześniej hasło żeby razem pojeździć ale - jako że wczoraj byłem na mieście z ludźmi z pracy - to i data processing dziś w moim czerepie ostro zamulało:-)

No dobra, słowo się rzekło - trzeba jechać. Zdecydowaliśmy się na WPN i to był dobry wybór bo, mimo pozornie wiosennej pogody, piździło dzisiaj strasznie właśnie z południa. A wiadomo, że zaczynać wycieczkę (trening? Nie, wycieczkę) trzeba pod wiatr. Podobnie jak rekonesans na rzece robimy pod prąd.

No więc dobrnąłem jakoś do Łęczycy, gdzie spotkałem Łukasza, który wyjechał mi naprzeciw z Puszczykowa. Dalej już razem odbiliśmy w las i przez Puszczykowskie Góry dotarliśmy nad j. Jarosławieckie. Tam doszliśmy do wniosku, że właściwie dalej to już nam się za bardzo nie chce kręcić i postanowiliśmy wracać, zahaczając pod drodze o wieżę widokową w Szreniawie. Ale, żeby nie było, jeziorko jeszcze objechaliśmy. Ruszając z plaży minęliśmy 2 gości, z których jeden miał ręcznik i ewidentnie wyglądał jak ktoś, kto idzie się kąpać. W grudniu. Jak nic klimat nam się ociepla:-)

Z wiatrem w plecy jechało się już bardzo przyjemnie. Na zjeździe w Komornikach wyciągnąłem ładnego maksa, a i tak mogłem szybciej tylko, że zakręt się zbliżał, i to ostry - 90 stopni.

Łuki pokazał mi jeszcze niezwykle klimatyczną przebitkę od okolic autostrady na Świerczewie do stacji Poznań-Dębiec. Wpierw jedzie się przez stary cmentarz z grobami (często po prostu kopczyk i drewniany krzyż) rozsypanymi trochę chaotycznie wśród drzew a następnie przez dzielnicę urokliwych, utrzymanych w jednym stylu (zapewne poniemieckich) domków.

Na koniec jeszcze zrobiłem jedno moje tzw. kółko wokół Warty, bo jakoś tak im dłużej jechałem, tym bardziej nabierałem na ten rower ochoty:-)

A na koniec jeszcze wrzucę coś z jutiuba, bo to modne ostatnio:) Muzyka, której słuchałem w czasach licealnych, czyli jeszcze w ubiegłym wieku. Ostatnio dość przypadkowo sobie o tym przypomniałem. Stare ale jare!

http://www.youtube.com/watch?feature=endscreen&NR=1&v=qSPAlwitJLE


Good bikes!


Kategoria 50-100

Łatwa grupa

d a n e w y j a z d u 12.00 km 0.00 km teren h Pr.śr.: km/h Pr.max:0.00 km/h Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Podjazdy: m Kalorie: kcal Rower:Merida
Piątek, 2 grudnia 2011 | dodano: 03.12.2011

Praca - czwartek i piątek.

Dziś losowanie grup Ełro. Nasze orły znów miały fuksa i trafiła im się łatwa grupa, czyli właściwie możemy już zacząć analizę na kogo wpadniemy w ćwierćfinale.
Zresztą Polacy mają szczęście do łatwych grup - Korea i USA w 2002, Ekwador i Kostaryka w 2006, Austria i Chorwacja w 2008... zawsze był luzik, nie?:)

A tak poza tym, to fajna impreza może z tego być tylko po co ta Ukraina jeszcze do tego? Wiem, wiem, bez nich byśmy nie dostali organizacji ale teraz to już jest bez sensu. Koszty przygotowań są takie same niezależnie od ilości meczów a zyski z połowy turnieju będą już znacznie mniejsze. Tym bardziej, że bogate narody germańskie i ludy północy jadą za Bug a do nas przyjedzie głównie biedne, zadłużone i niewypłacalne południe:)


Good bikes!


Kategoria Commuter