Górski trip we mgle
d a n e w y j a z d u
25.00 km
5.00 km teren
01:00 h
Pr.śr.:25.00 km/h
Pr.max:62.00 km/h
Temperatura:18.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Bestia
Pogoda fatalna ale nas z Markiem i Wojtkiem nosiło po 2 dniach bez roweru. Na początek pętelka dookoła Janowej Góry a potem podjazd szlakiem znanym z prologu do Żmijowej Polany. Tam odkrywamy, że droga dookoła Czarnej Góry jest kompletnie nieprzejezdna (woda na całą szerokość) więc wprowadzamy rowery na szczyt, po czym je stamtąd sprowadzamy (zjazd raczej dla downhillowców) i decydujemy się wrócić do domu starą drogą (resztki asfaltu) od Przekaźnika. Jest tak morko, że inny wybór oznaczałby duże ryzyko gleby na śliskich korzeniach i kamieniach.
Zresztą, zjazd we mgle z widocznością maks. 50 m. też do najbezpieczniejszych nie należy ale jakoś docieramy szczęśliwie do domu.
Do dystansu dopisuję jeszcze 2 zjazdy z Siennej do Stronia na I i II etap Challenge'a.
Good bikes!
Kategoria 20-50, Góry, MTB
Sudety MTB Challenge - Vuelta a Stronie
d a n e w y j a z d u
67.80 km
64.00 km teren
04:18 h
Pr.śr.:15.77 km/h
Pr.max:60.80 km/h
Temperatura:23.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Bestia
Etap pode mnie:), więc poszło nieźle, lepiej niż dzień wcześniej. Dominowały długie szutrowe podjazdy i takież same zjazdy, urozmaicone jednak ponad 10-kilometrowym singlem wzdłuż szlaku granicznego, czyli męcząca orka wśród borowin, przez korzenie i błoto. Pamiętałem ten odcinek sprzed 2 lat i wiedziałem, że nie będzie tam lekko. Duże koło co prawda trochę ułatwia jazdę w takim terenie ale i tak umęczyłem się tam strasznie i z pewnością straciłem kilka pozycji i kilka minut (np. do Arka Susia, z którym jechałem równo ponad 40 km aż do tego miejsca, a który na mecie wlał mi 10 minut).
Wcześniej, na podjeździe na Janowej Górze po raz kolejny poniósł mnie doping moich najwierniejszych kibiców, dzięki czemu nawet nie wiedziałem kiedy minęło 5 km dzielących mnie od tamtego miejsca do Polany pod Śnieżnikiem.
Zjazd zielonym technicznym szlakiem do Bielic poszedł mi super (wszystko w siodle oprócz 10 m. błota po kolana), tak samo ostatni podjazd za czwartym bufetem, gdzie długo nie czułem potrzeby by zrzucić z blatu:).
A ostatni zjazd do Stronia wpierw szutrem, a potem przez łąki to jest poezja. Można tam śmiało lecieć 60 km/h gdyż trawa jest równa jak stół. Upewniał mnie w tym przekonaniu fakt, że jakieś 100 m. przed sobą widziałem zawodnika, który śmigał w dół z jakąś kosmiczną prędkością i nic mu się nie stało:).
Na mecie czekała już na mnie Ola z aparatem (zdjęcia później, bo nie mam tu kabla) i ojciec z piwkiem. No, w takich warunkach to ja się mogę ścigać:)
Okazuje się, że udało się odrobić z nawiązką 10 s. straty do Michała Świderskiego z Biketyres i awansować na 4te miejsce Open w generalce! Znów to przeklęte miejsce tuż za pudłem ale tutaj strata do trzeciego była duża (około 50 minut). Na pocieszenie pozostaje mi fakt, że z Polaków byłem drugi, he he.
Wyniki II etapu
Open: 5/20
Czas: 4:25:08
Klasyfikacja generalna:
1. Adam Venutto Biewald, Venutto, NIEMCY, 8:28:51
2. Michal Netusil, Kellys Bikeranch, CZECHY, +32:22
3. Jakub Danielski, Optyk-okular.pl, +56:18
4. Wojtek Sołtys, GPAET, +1:48:22
5. Michał Świderski, Treazado Biketires.pl, +1:55:07
6. Andrzej Kruszec, Augusta, +2:00:05
.
.
12. Marek Jeszka, GPAET, +3:34:18
.
15. Wojtek Kaźmierczak, :4:07:47
Wystartowało 22 zawodników, ukończyło 20.
Good bikes!
Kategoria 50-100, Góry, Maraton, MTB
Sudety MTB Challenge - Tour de Stronie
d a n e w y j a z d u
72.60 km
65.00 km teren
05:22 h
Pr.śr.:13.53 km/h
Pr.max:54.10 km/h
Temperatura:25.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Bestia
Czyli pierwszy etap ze startu wspólnego na tegorocznym wyścigu. Oj, dostałem dzisiaj w d... Podjazd na Śnieżnik zawsze boli a jak się zapomina uzupełnić bidon na poprzedzającym go bufecie, to już w ogóle jest dramat. Szczególnie w taką duchotę. Na szczęście był tam jakiś strumyk przy trasie, więc mniej więcej w połowie podjazdu mogłem naprawić swój błąd. Zjazd czerwonym spod schroniska chyba jeszcze nigdy nie poszedł mi tak dobrze, to zasługa dużego koła.
Następny podjazd, który na ogól był dla mnie ścianą płaczu, tym razem też udało się zrobić nadspodziewanie sprawnie i z wysoką kadencją do samego końca. I wszystko byłoby pięknie gdyby nie ten deszcz. Tj. wpierw, na wysokości Mariańskich Skałek, wjechałem w teren po przejściu ulewy - 2 kilometry łagodnego zjazdu wystarczyły żeby kompletnie uwalić błotem rower, siebie i okulary. Potem przyszło oberwanie chmury (na szczęście akurat na podjeździe z Międzygórza do drogi na Przekaźnik), które co prawda ładnie mnie umyło ale też i przemoczyło do suchej nitki i wychłodziło.
Na ostatnim bufecie dogonił mnie zawodnik z Biketyres (Michał Świderski), z którym ciąłem się dzień wcześniej na prologu. Podziałało to na mnie lepiej niż żel i pod Przekaźnikiem wyrobiłem sobie jakieś 100 m. przewagi. Niestety tym razem nie utrzymałem jego tempa na mokrym i cholernie śliskim zbiegu (bo zjazdu w tych warunkach nikt nie praktykował) z Czarnej Góry. Potem na Wilczyńcu zaliczyłem jeszcze jedną dość nieprzyjemną glebę po uślizgu tylnego koła w błocie i do mety zjechałem już zachowawczo, tym bardziej, że bez okularów i błotem pryskającym spod kół do oczu. Efekt - strata 2:40 do wspomnianego wyżej zawodnika i spadek o 1 miejsce w generalce.
Czas: 5:02:33
Open Men: 5/21
Z Kłosiem wygrałem tym razem o 20 min, z Markiem o 50, a z Wojtkiem o ponad godzinę.
Dystans wpisuję razem z powrotem ze Stronia
.
Good bikes!
Kategoria 50-100, Góry, Maraton, MTB
Sudety MTB Challenge - Prologue
d a n e w y j a z d u
25.60 km
15.00 km teren
01:44 h
Pr.śr.:14.77 km/h
Pr.max:65.00 km/h
Temperatura:25.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Bestia
Podoba mi się klimat czasówek:), ma w sobie coś z atmosfery wielkiego wyścigu.
1/2 dystansu ruszała niemal na samym końcu, po przejeździe wszystkich (zarówno solo, jak i team) z pełnego dystansu.
Startowałem w pełnym słońcu ale poziom trudności został znacznie podniesiony przez ulewę jaka przeszła parę godzin wcześniej. W efekcie zjechałem mniej niż dzień wcześniej na objeździe trasy. Natomiast czasowo straciłem niewiele ponieważ akurat tam ciąłem się z gościem z Biketyres, który zbiegał niczym kozica a nie chciałem go stracić z pola widzenia. I ten plan udało się zrealizować, dzięki czemu chwilę później na krótkim podjeździe za kapliczką mogłem go pokazowo łyknąć na oczach moich wspaniałych kibiców:).
Mnie z kolei wyprzedził stratujący pół minuty za mną mocny Czech (2 open) ale stało się to dopiero na 2gim kilometrze podjazdu. I chyba jeszcze na szutrowym zjeździe mnie ktoś mijał, bo mimo wszystko bałem się tam lecieć szybciej niż 55 km/h/
Wyniki były obiecujące:
Czas: 49:30
Miejsce Open Men: 6/21
Przewaga nad kolegami z teamu - około 6 minut, czyli niewiele mniej niż strata do zwycięzcy.
Dystans wpisuję wraz z rozgrzewką i powrotem ze Stronia.
Good bikes!
Kategoria 20-50, Góry, Maraton
Objazd trasy prologu
d a n e w y j a z d u
25.00 km
20.00 km teren
01:50 h
Pr.śr.:13.64 km/h
Pr.max:55.00 km/h
Temperatura:25.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Bestia
W silnym składzie z Jackiem, Markiem, Mariuszem i Wojtkiem.
Sama trasa to na początek 3 km podjazdu z nachyleniem średnio 10%, następnie około kilometra po płaskim ale z kałużami i błotem, potem znowu 2 km pod górkę ale dość łagodnie, z większym nastromieniem dopiero na ostatnim odcinku przed przekaźnikiem. Stamtąd kawałek wąską przecinką wzdłuż płotu i między świerczkami (można jechać ale szybciej jest z buta) i wtedy następuje clue prologu czyli techniczny zjazd czerwonym szlakiem z Czarnej Góry do Przełęczy Puchaczówka. Szczególnie górny fragment zjazdu jest ciężki, poprowadzony w żlebie pełnym luźnych kamieni. Większość zjeżdżamy ale w paru miejscach brakuje mi odwagi i sprowadzam.
Z Puchaczówki to już raczej banał - wpier krótki podjazd po łące, potem szlak przez Wilczyniec, krótki odcinek techniczny po kamieniach i baaardzo szybkie szutry aż do samego Stronia.
Ze Stronia wracamy obok zalewu na Morawie i dalej żółtym szlakiem nad Kletnem. Na koniec jeszcze mały skrócik czyli butowanie stromą przecinką do starej, zarośniętej drogi na Janową Górę. Tam Kłosiu postanawia jeszcze zaatakować Śnieżnik a reszta ekipy zjeżdża już na kwaterę do Siennej.
Good bikes!
Kategoria 20-50, Góry
Praca
d a n e w y j a z d u
40.00 km
0.00 km teren
h
Pr.śr.: km/h
Pr.max:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Merida
Kategoria Commuter
Do Tuczna
d a n e w y j a z d u
51.20 km
35.00 km teren
01:58 h
Pr.śr.:26.03 km/h
Pr.max:52.50 km/h
Temperatura:28.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Bestia
Tym razem wariant z zaliczeniem Dziewicy:), zarówno jadąc tam, jak i z powrotem.
Na miejscu kąpiel w jeziorku czyli można powiedzieć, że zalążki treningu triathlonowego są, he he.
Good bikes!
Kategoria 50-100, MTB
WPN z Markiem
d a n e w y j a z d u
71.70 km
55.00 km teren
03:03 h
Pr.śr.:23.51 km/h
Pr.max:60.50 km/h
Temperatura:33.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Bestia
WuPeeNowski standard, czy też creme de la creme czyli dojazd Nadwarciańskim, następnie Puszczykowskie Góry, kurwidołkowy żółty szlak, objazd Jarosławieckiego, Trzebaw, czarny szlak nad Dymaczewskim, sinusoidy, Osowa Góra. Upał niemożebny (33 stopnie), więc nad Jarosławieckim uskuteczniliśmy jeszcze schłodzenie silnika w jeziorze. A z Osowej do domu to już najprostszą i najkrótszą drogą przez Łęczycę i Luboń.
Dzięki Marek za wspólną jazdę!
A już za tydzień... Challenge!
Good bikes!
Kategoria 50-100, MTB
Po mieście
d a n e w y j a z d u
60.00 km
0.00 km teren
h
Pr.śr.: km/h
Pr.max:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Merida
Zbiór z tygodnia. Do pracy, do Castoramy po nowe (lepsze) wkładki do zamków, do Starej Rzeźni w poszukiwaniu rowerów (ale tam tylko antyki teraz mają) i takie tam luźne kręcenie.
Kategoria Commuter
Olszak
d a n e w y j a z d u
27.90 km
15.00 km teren
01:07 h
Pr.śr.:24.99 km/h
Pr.max:42.10 km/h
Temperatura:28.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Bestia
Z wieczora, kiedy się ciut chłodniej zrobiło. Czysta przyjemność:)
W lesie znów bardzo sucho.
Good bikes!
Kategoria MTB, 20-50










