josip prowadzi tutaj blog rowerowy

Wpisy archiwalne w kategorii

<20

Dystans całkowity:729.08 km (w terenie 390.23 km; 53.52%)
Czas w ruchu:85:49
Średnia prędkość:8.50 km/h
Maksymalna prędkość:60.20 km/h
Suma podjazdów:2338 m
Maks. tętno maksymalne:185 (97 %)
Maks. tętno średnie:172 (90 %)
Suma kalorii:2398 kcal
Liczba aktywności:51
Średnio na aktywność:14.30 km i 1h 40m
Więcej statystyk

II Memoriał Jacka i Sebastiana

d a n e w y j a z d u 15.60 km 15.00 km teren 00:50 h Pr.śr.:18.72 km/h Pr.max:36.00 km/h Temperatura:12.0 HR max: (%) HR avg: (%) Podjazdy: 93 m Kalorie: 554 kcal Rower:Bestia
Niedziela, 3 listopada 2019 | dodano: 06.11.2019

Memoriał Jacka i Sebastiana czyli przełaje na TKKF. Nawet fajne te przełaje, gdyby jeszcze nie trzeba było biegać z rowerem po schodach, to już w ogóle by mi się podobało:)

Do startu podszedłem na dużym luzie, dlatego ustawiłem się gdzieś w połowie stawki (w najlepszym razie) i było to błędem. Bo oczywiście luz luzem, ale jak ruszyliśmy, to adrenalina zrobiła swoje i wyścig jechałem na maksa, tak jak każdy inny.

Zaraz po starcie
Zaraz po starcie © Josip

Praktycznie cały czas jechałem przed Adrianem Prymowiczem, wyprzedzając w sumie około 15 osób, a kolejnych 15 dublując i to już od 3-ciego kółka. Trasa to wiadomo - ciągły interwał: hamowanie przed zakrętem i podkręcanie w stójce zaraz po. A takich zakrętów było pewnie za 20 na całej trasie. Do tego 2 podbiegi po schodach i 2 na ściankę, której nie byłem w stanie wjechać (właściwie nikt z wyścigu MTB tego nie robił, dopiero Szymon Mikler na przełaju pokazał, że się da się:)).

W technicznej nawrotce między drzewami
W technicznej nawrotce między drzewami © Josip

Na przedostatnim okrążeniu zostałem po raz pierwszy wyprzedzony (Maciej Wartel, nie, to nie dubel), a na ostatnim Adrian w końcu wysforował kilka metrów przede mnie i prowadzenia nie oddał już do mety.

Ogólnie jestem zadowolony. Przede wszystkim nie dostałem dubla, a takim osiągnięciem może się pochwalić jedynie 25 zawodników z przeszło 60-cio osobowej stawki. Jechało mi się dobrze i tak naprawdę straty do mocnych zawodników na każdym kółku mam niewielkie (jakieś 15 sekund), co myślę głównie wynika z techniki zsiadania, a zwłaszcza wsiadania na rower.

Zjazd ze ścianki
Zjazd ze ścianki © Josip

Jak będą mi terminy pasować, to zimą pościgam się na wyścigach przełajowych Gogola - Skoki, Wągrowiec i TKKF.

Czas: 00:50:26
Open Mężczyźni: 20/62
Strata do zwycięzcy Open (Daniel Lipiński): 00:04:36


Good bikes!


Kategoria <20, MTB, XC - zawody

Gogol Pobiedziska MINI

d a n e w y j a z d u 19.53 km 19.53 km teren 00:45 h Pr.śr.:26.04 km/h Pr.max:47.00 km/h Temperatura: HR max:185 ( 97%) HR avg:172 ( 90%) Podjazdy:241 m Kalorie: 909 kcal Rower:Bestia
Niedziela, 19 sierpnia 2018 | dodano: 30.08.2018


I znowu grubo po czasie te relacyjka. To już nie tylko kurz bitewny opadł, ale i sporo wody w na wpół wyschniętych dopływach Warty upłynęło.

Tym razem org zaserwował nam wyścig po rundach (3), właściwie po jednej pętli o długości 6,5 km. Takie niby XC, tylko sama trasa łatwiejsza, mimo wszystko bardziej maratonowa.

Na miejsce dojeżdżam ze Staszkiem, przyszłym triumfatorem jak się okazało.
Robimy rundkę zapoznawczą i wbijamy się de sektora, bo na tak krótkim dystansie szczególnie ważne jest by stać z przodu.

Przed startem, uśmiechnięty w końcu:)
Przed startem, uśmiechnięty w końcu:) © Josip

Start mini został rozdzielony w ten sposób, że w sesji porannej (o 10) jedzie tylko sektor top 100, kategorie M2 i M3 o 10:00, a pozostałe o 10:01. Przynajmniej w teorii, bo w praktyce opóźniony przyjazd karetki spowodował przesunięcie startu o 15 minut.
Notabene, udało się dzięki temu Szymonowi Matuszakowi, który spóźnił się parę minut.

No dobra, a teraz sam wyścig.
Start z 1 linii
Start z 1 linii © Josip

Stoję w pierwszej linii, pomny wcześniejszych doświadczeń planuję tym razem nie przespać startu, adrenalina buzuje, a tętno przekracza 100 jeszcze przed sygnałem.
Wreszcie poszli!

Krótko po starcie wyprzedzam Szimiego i wysuwam się na prowadzenie! Nie wiem do końca po co, emocje biorą górę nad rozumem:) Tak jadę przez blisko 2 km, aż w końcu za mocno wyrzuca mnie na jednem zakręcie i tracę prowadzenie. Mija mnie Szimi, a chwilę po nim Staszek. Nie daję rady usiąść na kole. Po chwili wyprzedza mnie jeszcze Krzysiek Borkowski i Adrian Prymowicz. W sumie nic dziwnego, wszyscy oni byli dotąd ode mnie wyraźnie mocniejsi. Jadę więc na 5-tym miejscu, a na kole mam 2 mocnych z M3 (M. Krzewina, z którym rywalizuję w generalce oraz A. Kaczmarek z Rybek) i jednego z M2.

Koniec I pętli
Koniec I pętli © Josip

Przejeżdżamy razem całą pętlę, na drugiej schodzę z prowadzenia, żeby ktoś inny podyktował tempo. A to jest naprawdę mocne, tętno cały czas w górnych strefach, doganiamy Adriana, który odpadł z czołówki.

Koniec II pętli
Koniec II pętli © Josip

Widać, że my tak na poważnie:)
Widać, że my tak na poważnie:) © Josip

Na początku 3 pętli wszystko zaczyna się delikatnie rwać i Adam z rybek ucieka nieco do przodu. Trudno, pudła w kategorii i tak nie będzie, staram się kontrolować przede wszystkim Krzewinę. Podejmuję jedną próbę ataku, ale nieudaną - dospawali. Chwilę potem zwalone drzewo, gdzie trzeba się wypiąć z pedałów i przeskoczyć. Jakoś niezgrabnie mi to poszło (szczególnie powrotne wpinanie) i w efekcie tracę kilka sekund do rywala z M3 i dwóch młodych M2. Niestety do mety już niedaleko, cisnę ile wlezie, ale dystans się nie zmniejsza. I tak wpadam na metą, 10 sekund za wspomnianą grupką, szkoda, bo te 10 sekund kosztowało mnie szerokie pudło open.

Jadę sam, więc to chyba koniec III pętli
Jadę sam, więc to chyba koniec III pętli © Josip

Staszek rozwalił system i objechał Szimiego na finiszu, tym samy wygrywając ogóra, brawo!
Mi na pocieszenie pozostaje najlepsze miejsce open w historii startów u Gogola i najmniejsza (również procentowo) strata do zwycięzcy, co owocuje aż 387 (97%) punktami do generalki.

Na pewno jest postęp. Sęk w tym, że u innych również:)

Czas: 00:45:40
Open: 8/234
M3: 6/76
Strata do zwycięzcy Open i M3 (Staszek): 1:28



Good bikes!


Kategoria <20, Maraton, MTB

Cross Duathlon Żarnowiec

d a n e w y j a z d u 18.20 km 18.20 km teren 01:04 h Pr.śr.:17.06 km/h Pr.max:0.00 km/h Temperatura:8.0 HR max: (%) HR avg: (%) Podjazdy:140 m Kalorie: 687 kcal Rower:Bestia
Sobota, 29 października 2016 | dodano: 09.11.2016

Po czasie ten wpis, tak delikatnie mówiąc, ale co tam - będzie dla potomności lub na stare lata.
Mój debiut w tego typu zawodach. Ba, nie tylko w zawodach, bo - o ile mnie pamięć nie myli, to chyba raz jeden zrobiłem sobie taki trening, że bezpośrednio po rowerze poszedłem biegać. I było to ze 3-4 lata temu:)

Dystans sprinterski, tj. 2,5 km biegu na początek, potem 11 na rowerze i na koniec jeszcze raz bieg - 5 km. Po lesie, ale brzmiało jak bułka z małym piwem. No i 2 razy trzeba zmienić buty.

Przygotowanie - słabe. Na rowerze w październiku jeździłem już tylko sporadycznie. Biegać tak na dobre jeszcze nie zacząłem. I do tego jeszcze jakieś choróbsko z pierwszej połowy miesiąca ciągnie się za mną i echem słabości pobrzmiewa.

Ruszam z animuszem
Ruszam z animuszem © Josip
Oczywiście nadrabiam ambicją, wolą walki i zaangażowaniem, niczym nasza kadra zanim jeszcze pojawił się Lewandowski. Pierwszy bieg kończę na przyzwoitym 20 miejscu (na blisko 200 startujących, w tym sztafety, kobiety i ci dla których liczy się udział). Zmiana idzie tragicznie, blisko 2 minuty, spadam do 4-tej dziesiątki ale różnice nie są wielkie. Wsiadam na rower i pomimo dziwnego uczucia (mięśnie niby rozgrzane, ale jakby nie te, co trzeba) oraz formy, dla której można by właściwie już tylko walnąć epitafium - od razu widzę, że w tych zawodach ta dyscyplina to jednak będzie mój atut. Wyprzedzam, wyprzedzam, a potem wyprzedzam. 16 skalpów jeśli mi się nie pojebało z rozpierającej mnie dumy i ogólnego podniecenia. Jeden tylko zawodnik siadł na kole i im bardziej próbowałem, tym bardziej nie mogłem go zgubić. A potem było pod wmordewind i już w ogóle sprytnie się zamelinował w osłonie żagla z mej gameksowej kurteczki. Tak czy owak, na tej zmianie wprowadziłem moją 1-osobową sztafetę z powrotem do drugiej dziesiątki. Po czasie sprawdziłem, że mam dopiero 11-ty czas samego roweru. No tak, punkty odniesienia potrafią być mylące (ang. - misleading benchmarks, ros. - jab twaju ...).

Muszę się bardziej starać jeśli chodzi o mimikę
Muszę się bardziej starać jeśli chodzi o mimikę © Josip

Powrotne przebranie butów oraz pozbycie się przyłbicy idzie mi jakby ciut sprawniej i na trasę drugiego (dłuższego) biegu ruszam jakoś tak mniej więcej z tymi samymi rywalami, z którymi dojechałem do strefy zmian. Początek jeszcze jako tak mi się biegnie, ale z każdym kolejnym metrem coraz bardziej zapuszczam się w rewiry "k..., daleko jeszcze?!". No kopcę po prostu. Chwyta kolka, wszystko przeszkadza, by nie powiedzieć dosadniej. Oddala mi się dwóch zawodników, których już prawie prawie doganiałem. Z tyłu też (chwilowo) nikogo, więc doczłapmy się do mety, a będzie dobrze. A właśnie - daleko jeszcze? Panie Turek, kończ Pan! Niby niedaleko ale zaczynają się jakieś podbiegi, nie - podejścia, stromo, w piachu i z korzeniami. Fajne. Nawet bardzo, tylko nie jeśli u stóp takowego pikawa wali już ze blisko 3 razy na sekundę. To mnie wykończyło. Do mety tracę jeszcze 5 czy 6 pozycji. Kończę na zaszczytnym 23 miejscu open i 8 w kategorii otwartych bram wieku średniego (31-40 lat).

Z cyklu
Z cyklu "Panie Turek..." © Josip

Na pocieszenie ładny pamiątkowy medal i naprawdę dobra gulaszowa w ramach bufetu.
Na dobicie wynik mojego kolegi - Adriana "Gazeli" Draba, który wygrał wspomnianą wyżej kategorię a mnie włożył bezceremonialnie 5 minut! Szapo ba, czy jakoś tak.

No dobra, podobało mi się:), nawet bardzo. Organizacyjnie też wszystko naprawdę pro i bez zgrzytów. 
Z przyjemnością powtórzę, bogatszy - jak to się mówi - w doświadczenie.

No, to 10-ty start w sezonie został odbyt.y. Będzie premia od sponsora, wywiady, autografy, wizyty w zakładach pracy.


Howk!


Kategoria <20, Forrest Gump, XC - zawody

Do serwisu

d a n e w y j a z d u 10.20 km 2.00 km teren 00:24 h Pr.śr.:25.50 km/h Pr.max:0.00 km/h Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Podjazdy: 32 m Kalorie: kcal Rower:Bestia
Sobota, 7 maja 2016 | dodano: 18.05.2016

Support trzeszczy tak, że już nie mogę tego znieść. Poza tym tylne koło jest do zaplecenia od nowa, bo co rusz jakaś szprycha pęka.
Rozważam też upgrade hamulców, bo te co są teraz (pozagrupowe Deore) po prostu słabo hamują:)


Good bikes!



Kategoria <20, ride for fun

Tytułem rozjazdu

d a n e w y j a z d u 18.10 km 0.00 km teren 01:02 h Pr.śr.:17.52 km/h Pr.max:0.00 km/h Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Podjazdy: 55 m Kalorie: kcal Rower:
Poniedziałek, 2 maja 2016 | dodano: 18.05.2016

Bardzo fajna wycieczka dookoła Warty z Olą i Kub w przyczepce. Tzn. Ola jechała na własnym rowerku:)

Good bikes!



Kategoria <20, ride for fun

Na Rusa i na kosza

d a n e w y j a z d u 18.10 km 0.00 km teren 00:50 h Pr.śr.:21.72 km/h Pr.max:0.00 km/h Temperatura:15.0 HR max: (%) HR avg: (%) Podjazdy: 71 m Kalorie: kcal Rower:
Poniedziałek, 4 kwietnia 2016 | dodano: 07.04.2016


Wiosna! Wszystko kwitnie, pachnie obłędnie, ciepło - około 15 stopni nawet o 22. Na Poligrodzie i nad Wartą tłumy amatorów legalnego piwka pod chmurką:)

Chyba nie wyłączyłem Stravy wchodząc do knajpy, bo mi ten czas jazdy jakiś absurdalnie długi zliczyło. W rzeczywistości było tego jakieś 50 minut.


Good bikes!


Kategoria ride for fun, Commuter, <20

Na Rusa z wieczora

d a n e w y j a z d u 17.90 km 0.00 km teren 45:00 h Pr.śr.:0.40 km/h Pr.max:0.00 km/h Temperatura:5.0 HR max: (%) HR avg: (%) Podjazdy: 85 m Kalorie: kcal Rower:Bestia
Wtorek, 13 października 2015 | dodano: 19.10.2015

Z pomocą młotka i kombinerek tarczę wyprostowałem na tyle, że da się jechać. Jednak po pięknym zakręceniu piasty DT 350 zostało ledwie wspomnienie. Trzeba będzie wymienić tarczę. Powietrze już chłodne i wilgotne ale jakoś mi to nie przeszkadza, dobry prognostyk przed zimą:)


Good bikes!


Kategoria <20, MTB, ride for fun

Grzybowiec z rana

d a n e w y j a z d u 12.00 km 10.00 km teren 00:48 h Pr.śr.:15.00 km/h Pr.max:33.00 km/h Temperatura:3.0 HR max: (%) HR avg: (%) Podjazdy:267 m Kalorie: kcal Rower:Bestia
Niedziela, 11 października 2015 | dodano: 14.10.2015

Chłodno (rano szron leżał), ale pogoda genialna - słońce, niebo aż granatowe i te fantastyczne kolory jesieni. Do tego świetna trasa, tj. asfalt od górnego Jagniątkowa do zielonego szlaku na Grzybowiec i dalej w dół przez Michałowice do starego kamieniołomu i Złotego Widoku. I wszystko byłoby super gdyby nie to, że oczywiście musiałem coś zepsuć w rowerze. Tym razem wygiąłem nówkę sztukę tarczę z tyłu przy całkiem niegroźnej glebie, właściwie stojąc w miejscu. Po prostu ruszałem pod górkę i nie zauważyłem, że mi się przednie koło zablokowało na kamieniu. Rower musiał się jakoś nieszczęśliwie oprzeć na kamieniu i zadziałała dźwignia mojego ciężaru.
Cudem udało mi się to naprostować jakimś badylem na tyle, żeby w ogóle móc dalej jechać..

Na pocieszenie taki oto widok:

Złoty Widok
Złoty Widok © Josip


Good bikes!


Kategoria <20, Góry, MTB

Do Chatki Górzystów z młodzieżą

d a n e w y j a z d u 19.90 km 10.00 km teren 01:36 h Pr.śr.:12.44 km/h Pr.max:25.20 km/h Temperatura:5.0 HR max: (%) HR avg: (%) Podjazdy:154 m Kalorie: kcal Rower:Bestia
Sobota, 10 października 2015 | dodano: 14.10.2015

Co się nie da, jak się da?:)
A taka ambitna wycieczka ze znajomymi, w sumie 6 dzieciaków w wieku od 2,5 miesiąca do 8 lat, 7 rowerów i 2 przyczepki.
Jak ruszaliśmy z Polany Jakuszyckiej to były całe 3 stopnie w plusie i dość nieprzyjemnie wiało. Na szczęście później, w miarę jak słońce było wyżej na niebie, trochę się ociepliło. Od Orlego, dopakowali mi jeszcze jednego 5-latka wraz z rowerkiem do przyczepki i na podjazdach zrobiło się niezłe wyzwanie.
W Chatce wciąż nie ma naleśników, ale za to są świetne ciasta domowej roboty:)

Nasz mały niedźwiadek robił niezłą furorę. Gdybyśmy kasowali za możliwość robienia sobie przy nim zdjęcia, to pewnie by się wypożyczenie przyczepki zwróciło, ha ha.

A najważniejsze, że mu się (chyba) podobało. Prawie wcale nie płakał, spał sobie albo patrzył w korony świerków i dotleniał się świeżym górskim powietrzem. Dzielna mama też się dotleniała, szczególnie na 3 km asfaltowego podjazdu za Orlem w drodze powrotnej, widzę, że nawet segment tam jest.
No i starsze dzieciaki też dzielniaki - w jedną i drugą stronę przejechały bez piśnięcia, czy innego zamarudzenia!

A wyglądało to tak:

Dzielna ekipa na trasie do Chatki Górzystów
Dzielna ekipa na trasie do Chatki Górzystów © Josip

Pogoda na zamówienia, chociaż całkiem rześko było
Pogoda na zamówienia, chociaż całkiem rześko było © Josip

No i oczywiście ślad gps być musi:



Good bikes!


Kategoria <20, Góry, MTB wycieczka, ride for fun

Po auto i po KOMa:)

d a n e w y j a z d u 19.70 km 15.00 km teren 00:47 h Pr.śr.:25.15 km/h Pr.max:0.00 km/h Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Podjazdy:105 m Kalorie: kcal Rower:Bestia
Sobota, 3 października 2015 | dodano: 14.10.2015

Jedno i drugie zgarnięte - KOM na pętli Drogbasa, samochód na Botanicznej, a przy okazji ból głowy rozjechany:)



Kategoria <20