josip prowadzi tutaj blog rowerowy

MTB Wiórek 2020 MINI

d a n e w y j a z d u 20.60 km 20.60 km teren 00:48 h Pr.śr.:25.75 km/h Pr.max:44.60 km/h Temperatura:20.0 HR max: (%) HR avg: (%) Podjazdy:116 m Kalorie: 865 kcal Rower:Bestia
Sobota, 3 października 2020 | dodano: 13.11.2020

MTB Wiórek 2020, czyli rodzina na medal:)



Do ostatniej chwili nasz występ stał pod znakiem zapytania, bo zgapiłem się z zapisami i wyczerpał się limit zawodników (restrykcyjny, ze względu na covid), we wszystkich 3 wyścigach.
Po rozmowie z panią Esterą z Mosir Mosina zostaliśmy wpisani na listę rezerwową. I tak po kolei, w miarę jak inni ludzie rezygnowali ze startu, dopisywano nas na listę startową. Kubuś dostał nr dopiero jakieś 30 min przed startem, ale za to jaki numer! Zobowiązujący:)



Na pierwszy ogień wyścig młodzieży na dystansie 7 km, wspólny start dla 2 grup rocznikowych nastolatków. Już pierwszy rzut oka na rywali moich dzieciaków pozwala stwierdzić, że łatwo nie będzie. Stroje kolarskie, spdy, karbony i emblematy klubowe - dominują Stomil Poznań i Kometa Śrem. No i łatwo nie było - Oski dojechał 11 w swojej kategorii. Z kolei Blanka zajęła 3-cie miejsce, ale też wśród dziewczyn było tylko 5 zawodniczek.
Ogólnie - to już jest ten etap, że sam talent i ogólna sprawność fizyczna nie wystarczą do sukcesów. Trzeba trenować! A do tego coś zapału nie ma..:)



Następnie wyścig najmłodszych dzieciaków: 3 d 5 lat. Mój Kubuś jest tutaj najstarszy, a w dodatku dość sporo jeździ i to często po niełatwym terenie, np. wertepiastą Poligonową. Ambitny tata zwęszył więc szansę i kazał się synkowi ustawić w pierwszym rzędzie. Mało brakowało, a i tak nic by z tego nie było, bo wskutek nagłego ataku tremy, mały zawodnik postanowił rzucić rower i z hasłem ‘Nie jadę, to jest głupie!” usiadł na poboczu:) Nie wiem jakim cudem udało mi się go jednak przekonać do udziału w zawodach, ale koniec końców wystartował.
A jak już ruszył, to było dobrze. Drugie miejsce, pomimo oglądania się za mną gdzieś tak od połowy mniej więcej półkilometrowej trasy. W sumie, to i tak dobrze, że dojechał na tym drugim miejscu, bo chwilę po przekroczeniu linii mety, przerażony że mnie nie ma, zawrócił i zaczął jechać po prąd:)
Potem jeszcze była mała przeprawa z namówieniem Kuby do wejścia na podium, na które wywoływał sam red. Kurek. Właściwie, to namówić synka tym razem mi się nie udało, więc go prostu, wrzeszczącego wniebogłosy, zaniosłem:)
Podsumowując - noga jest, ale nad przygotowaniem mentalnym trzeba jeszcze trochę popracować.



Na koniec mój wyścig. Tym razem dystans mini, czyli jedna około 20-kilometrowa pętla. Przed startem analizowałem trochę listę zgłoszeń i doszedłem do wniosku, że mogę powalczyć nawet o zwycięstwo open, ponieważ najmocniejsi kolarze postanowili ścigać się na mega.
No i powalczyłem o to zwycięstwo. Nie wygrałem, ale zabrakło raptem 10 s., co jest moją najmniejszą stratą do zwycięzcy w historii startów.
Od startu do mety jechałem w 6-osobowej czołówce, w której cisnął też m.in. Marek Ostrowski. Tempo mocne, rwane, trasa kręta i piaszczysta, miejscami zarośnięta i z korzeniami, raczej płaska. To na pewno nie jest wyścig pode mnie, przede wszystkim zabrakło choćby jednego dłuższego podjazdu. Poza tym, jedzie mi się średnio i raczej walczę, żeby mnie nie urwali. Może to niewyspanie, może fakt, że zawsze ciężko jest mi wejść na wysokie obroty od samego początku (niezależnie od tego czy i jaką zrobię rozgrzewkę), może organizm mam przyzwyczajony do 3-godzinnych maratonów giga a nie gonek po lesie poniżej 50 min. Myślę, że utrzymałem się głównie siłą woli i ambicją. Ale nawet nie wiem, w którym momencie nam Marek odjechał. To musiało być jakieś 2-3 kilometry przed metą, na piaszczystej drodze wzdłuż Warty. Jechałem z tyłu, to nie widziałem.
Finisz przegrany o długość koła, bo mnie jeden kolega nieświadomie przyblokował. W sumie, to na metę wjechałem 3-ci, bo jeden zawodnik (D. Gałas) pojechał prostu, jakby na drugą rundę, ale mu to org uznał. Trochę dziwne, ale ok.



Dziwactw było też więcej:

  • czas netto liczony dla wszystkich zawodników (możesz wygrać z kimś finisz o przysłowiową grubość opony, ale jeśli on przekroczył linię startu o sekundę później, to będzie przed tobą, absurd!
  • Pierwszych 3 open nie jest już dekorowanych w kategorii (dzięki temu ja stanąłem na najwyższym stopniu podium)
  • kategorie wiekowe (M40 to roczniki 1980-89), co akurat było dla mnie dobre, bo gdyby przyjąć taki podział jak na Solidzie, czy w BM, to cała trójka przede mną była z M4

No dobra, dosyć marudzenia, jak to mawiał Rodman - first jest first:)

Czas: 00:47:21
Open: 4/178
M40: 2/67
Strata do zwycięzcy Open (M. Ostrowski): 10s
Strata do zwycięzcy M40: (D. Gałas): 1s



Good bikes!


Kategoria 20-50, Maraton, MTB


komentarze
daVe
| 19:44 czwartek, 26 listopada 2020 | linkuj Dziwne zasady dekoracji, ale przynajmniej zdjęcie masz ładne ;)
JPbike
| 17:45 sobota, 21 listopada 2020 | linkuj Gratulacje !
Fajnie opisane przygody :)
Komentuj

Imię: Zaloguj się · Zarejestruj się!

Wpisz cztery pierwsze znaki ze słowa obiep
Można używać znaczników: [b][/b] i [url=][/url]