josip prowadzi tutaj blog rowerowy

SOLID Górzno GIGA

d a n e w y j a z d u 56.50 km 56.50 km teren 02:58 h Pr.śr.:19.04 km/h Pr.max:50.80 km/h Temperatura:23.0 HR max: (%) HR avg: (%) Podjazdy:969 m Kalorie: 3037 kcal Rower:Bestia
Niedziela, 13 września 2020 | dodano: 15.09.2020

No i się doczekałem w końcu:)
Tym razem raczej więcej szczęśliwych zbiegów okoliczności, niż pechowych na trasie, ale… szczęściu trzeba pomóc:)

Start z samych tyłów 1 sektora. Początek raczej płaski, mozolnie przebijam się do przodu, przeskakując z grupki do grupki. Mimo tego, po dotarciu do sekcji podjazdowej i tak jestem raczej blokowany. I to nawet na zjazdach (sic!), ech ci szosowcy:)

Na mniej więcej 17-tym kilometrze zonk, bo z przeciwka nadjeżdża liczna grupa, krzycząc coś o pomylonej trasie. Ktoś chyba celowo podmienił strzałki i mnóstwo osób przestrzeliło zakręt. Szczęście w nieszczęściu, że jechałem cały czas raczej w drugiej połowie stawki bo raz, że nadłożyłem góra 200 m., a dwa, że zyskałem kontakt z tymi, co byli przede mną.
Gorzej, że zaczął się jakiś totalny chaos. Ludzie z mega cisnęli jaki wariaci na zjazdach, bo dla nich każda minuta w plecy, to co najmniej kilka miejsc mniej na mecie, nierzadko pewnie i pudło w kategorii, bo pogubienie trasy dotyczyło zawodników z miejsc mniej więcej 10-30 open średniego dystansu, z tego co widzę.



Jakoś na mnie to wszystko podziałało demotywująco i przez kilka minut jadę słabiej. Wyprzedza mnie w tym czasie Młodzik, więc trochę odzyskuję wigor, ale za raz muszę się zatrzymać, bo mi się jakaś gałąź wkręciła w przerzutkę i tracę kontakt z Pawłem. No ale przynajmniej łapię swój rytm, znowu to ja zaczynam wyprzedzać.
Nagle widzę tabliczkę ‘3 km do mety’ i dochodzę do wniosku, że przeoczyłem wjazd na drogę pętlę. Jednak nie, 500 m dalej jest rozjazd. Widzę przed sobą jednego zawodnika, za mną ciśnie kolejnych dwóch. No, czyli tym razem nie będzie samotności długodystansowca. Po jakimś kilometrze jedziemy już wszyscy razem. Okazuje się, że ci za mną to R. Pawlak (mocny rywal z M4, regularnie staje na pudle) i S. Gularek z Berotu. To, że byli za mną to na pewno efekt pogubienia przez nich trasy. No, to teraz trzeba się ich trzymać. Z początku łatwo nie jest, bo ostro dokładają do pieca, ale daję radę.



Docieramy ponownie do sekcji podjazdowej i, o dziwo od tego momentu to ja wychodzę na czoło i dyktuję tempo niemal do samego końca wyścigu. Na szczycie każdego podjazdu robię jakieś 10-15 m. przewagi. To pewnie dlatego, że nie mam już zębatki ’50 z tyłu i muszę po prostu mocniej kręcić, żeby te sztajfy powyżej 20% wjechać na 34x46. Jednak ten owal to był strzał w dziesiątkę! Chodzą mi po głowie myśli o samotnej ucieczce, ale to mimo wszystko byłoby duże ryzyko, tym bardziej, że ostatnie 5 km do mety jest płaskie i szybkie.
Na jednym z ostatnich podjazdów, dostrzegam przed sobą koszulkę Piotra Łąckiego (M4). Łoo, to będzie ciekawie! Oczywiście doganiamy go, akurat w momencie gdy zaczyna się szybki fragment do mety. Jest nas 4 w peletoniku, w tym dwóch z M4. Na którymś z wcześniejszych podjazdów dziewczyna Młodzika mówiła, że jestem 14 open, Mroza nie widziałem, więc to może być walka o pudło w kategorii.

Tempo idzie ostre, grubo ponad 30 km/h po 3 godzinach wysiłku, ale nikt nie odpuszcza. Ostatni zakręt, jadę jako drugi, czyli pozycja idealna. Pamiętam, żeby zablokować amora, ale o tym, żeby zrzucić na najmniejszą zębatkę z tyłu już nie. Właściwy sprint zaczynam ciut za późno i na metę wpadam jednak równo z tylnym kołem Pawlaka, na drugim miejscu w grupce.
Wypompowany jestem konkretnie, potrzebuję chwili, żeby dojść do siebie. Idę zobaczyć wstępne wyniki i… jest - 3 miejsce w M4! Jupi:) Ja wiem, że jestem najmłodszy w kategorii, że w tym roku jest mniejsza frekwencja, bo covid, bo Kaczmarek tego samego dnia, ale… pierwsze w życiu pudło na giga smakuje wybornie.
Do tego zdobywam największą w tym roku liczbę punktów do generalki, czyli dobra jazda tydzień temu w Owińskach to nie był przypadek.



Czas: 2:58:18
Open: 13/31, M4: 3/8
Strata do zwycięzcy Open (F. Jeleniewski): 00:29:51 (749 pkt)
Strata do zwycięzcy M4 (P. Papież): 00:17:48





Good bikes!


Kategoria 50-100, Maraton, MTB


komentarze
josip
| 07:50 piątek, 25 września 2020 | linkuj @JPbike - i to nie jest moje ostatnie słowo w tej zaszczytnej kategorii panów po 40-tce:)
@daVe - będziesz. A jak się postarasz, to i autograf dostaniesz:)
daVe
| 21:27 piątek, 18 września 2020 | linkuj Będę mógł uścisnąć Ci dłoń? ;)
JPbike
| 20:21 czwartek, 17 września 2020 | linkuj Ano, pierwszy rok w M4 i jest pudło - Brawo!
Pamiętam trasę w Górznie z zeszłego roku - leśne góra-dół i byłem blisko pudła :)
Komentuj

Imię: Zaloguj się · Zarejestruj się!

Wpisz cztery pierwsze znaki ze słowa ragna
Można używać znaczników: [b][/b] i [url=][/url]