josip prowadzi tutaj blog rowerowy

SOLID Mchy GIGA

d a n e w y j a z d u 53.84 km 53.84 km teren 02:56 h Pr.śr.:18.35 km/h Pr.max:51.00 km/h Temperatura:21.0 HR max: (%) HR avg: (%) Podjazdy:725 m Kalorie: 3067 kcal Rower:Bestia
Niedziela, 30 sierpnia 2020 | dodano: 04.09.2020

Było nieźle, organizm się najwidoczniej przyzwyczaił do 3-godzinnego ścigania.
Dojazd na miejsce, tak jak poprzednie z Mateuszem, obaj jesteśmy zapisani na giga.
Start wreszcie z pierwszego sektora. Widzę, że ludzi jest niewiele, kilku asów brakuje (był Kaczmarek, BM dzień wcześniej, etapówka Muflon po singlach), więc gdzieś mi tam kołata myśl o szansach na pudło. Mam zamiar spróbować utrzymać tempo M. Witkiewicza i P. Łąckiego, bo ten drugi był ostatnio trzeci w kategorii w Lesznie.
Pierwsze kilometry kręci mi się nieźle, realizuję swój plan i stopniowo przesuwam się w górę stawki z tyłów sektora, skąd ruszałem.

Niestety, mniej więcej na 10-tym kilometrze, na zjeździe (jechałem za Witkiewiczem, mając Łąckiego w zasięgu wzroku) znowu zleciał mi łańcuch. Nie pomogło skrócenie go o 2 ogniwa dzień wcześniej, napęd ewidentnie do wymiany. Niby to mała awaria, ale trzeba się bezpiecznie zatrzymać, zejść z trasy, żeby nikt z tyłu we mnie nie wjechał, naciągnąć łańcuch i sprawdzić czy na pewno dobrze się ułożył, bo jeszcze się zerwie przy mocnym depnięciu, rozpędzić od zera. Minuta zlatuje, a co najgorsze - uciekają mocne pociągi. Marka i Piotra już potem więcej nie widziałem...

Jechałem dalej swoje. tasując się z kilkoma rywalami, z których większość zjechała na mega. O dziwo, największy kryzys miałem na 1 pętli, wertepiasta trasa i trawersujące stromą ściankę single z mokrymi, ukośnymi korzeniami, strasznie mnie wytrącały z rytmu. Drugą pętle przejechałem w całości sam, przeganiając 2 zawodników i nie będąc wyprzedzonym przez nikogo. Nawet Strava pokazuje minimalni lepszy czas na drugim okrążeniu, a np. w Dolsku czy Wilkowicach to było -5 i -3 minuty, odpowiednio.

Na ostatniem zjeździe przed wyjazdem z lasu na proste przez pola do mety, ponownie spadł mi łańcuch. Tym razem jakoś nie od razu chciał wejść na swoje miejsce. Na szczęście, przewagę miałem na tyle dużą, że nikt mnie nie przegonił, ale wirtualnie widzę, że straciłem jedną pozycję (gość musiał startować z 2-jki).



Do pudła zabrakło w sumie niewiele - 8 minut oficjalnie, jakieś 5,5-6 bez defektów. Na tym dystansie to jest maks 2%. Myślę, że bardziej kwestia techniki na tych kurwidołkowych singlach niż mocy w girach. Zobaczymy co będzie w Owińskach. Ponoć niezły konkret przyszykowali, a ja zmieniłem w końcu napęd. Oby noga podawała!

Czas: 2:56:44
Open: 15/24 (tylko garstka śmiałków na giga)
M4: 5/6 (tak po prawdzie to bliżej ostatniego miejsca niż pudła w kategorii, czasowo również).
Strata do zwycięzcy Open (H. Semczuk): 00:35:26
Strata do zwycięzcy M4 (M. Intek): 00:12:31


Good bikes!


Kategoria 50-100, Maraton, MTB


komentarze
Nie ma jeszcze komentarzy. Komentuj

Imię: Zaloguj się · Zarejestruj się!

Wpisz trzy pierwsze znaki ze słowa wlrek
Można używać znaczników: [b][/b] i [url=][/url]