josip prowadzi tutaj blog rowerowy

GKKG Winter Race Skorzęcin

d a n e w y j a z d u 28.60 km 26.00 km teren 01:01 h Pr.śr.:28.13 km/h Pr.max:39.70 km/h Temperatura:8.0 HR max: (%) HR avg: (%) Podjazdy: m Kalorie: kcal Rower:Bestia
Niedziela, 1 marca 2015 | dodano: 01.03.2015

No to pierwsze wyścigowe koty za płoty w tym roku:) Nie było źle, lepiej niż się spodziewałem po tym moim trenowaniu w kratkę.
A pewnie mogło być jeszcze ciut lepiej gdyby na 6-tym kilometrze jeden gość jadący przede mną w pociągu nie wyłożył mi się nagle jak długi tuż przed przednim kołem. Nie zdążyłem nic zrobić i dosłownie przejechałem po nim, po plecach. Jakimś cudem się nie wywaliłem a on miał tyle szczęścia, że łańcuch był oczywiście na dużej tarczy. Bo widziałem, że wstał i po jakiejś chwili kontynuował jazdę. Później okazało się, że w tej kraksie leżał też z3waza.

Ja natomiast zostałem skutecznie odcięty od czołowej grupy, jak również od Drogbasa i Dave'a. Na szczęście po niedługim czasie dogonił mnie JPBike i tak razem doszliśmy kilka osób, formując w ten sposób 6- czy 7- osobowy pociąg. Jacek harował w nim za dwóch ja natomiast częściej walczyłem o przetrwanie niż dawałem zmianę, trzeba sobie to szczerze powiedzieć. Udało nam się tak jednak przejechać niemal cały wyścig, mając Drogbasa i Dawida cały czas w zasięgu wzroku, jakieś 50-150 m. przed nami, w zależności od nachylenia trasy. Jednak dojść ich nam się nie udało, nas natomiast doszli Waza i Daniel Lorenz, na jakieś 3 km przed metą.

Na szczęście na finiszu udało mi się odeprzeć atak Marcina, co widać na poniższym zdjęciu:

Finisz w Skorzęcinie
Finisz w Skorzęcinie © Josip

Nie mogło być inaczej, skoro niósł mnie doping najlepszych kibiców pod słońcem:) A skoro o nich już mowa, to dzieciaki załapały się do relacji red. Kurka, he he.

Open: 20/76 (btw, jeden nie ukończył a mój numer startowy to 77, znaczy byłem ostatni w biurze zawodów. A bo.., wydawało mi się, że tam się krócej jedzie)
Elita: 15/58
Czas: 1:01:32
Strata do zwycięzcy (S. Spławski): 00:05:03

Ostatecznie okazało się, że mamy najbardziej wyrównany team i gdyby to była sztafeta, to na bank byśmy wygrali. Dość powiedzieć, że między najlepszym dziś Drogbasem a finiszującym sekundę za mną Wazą było raptem 21 sekund różnicy (sic!).

A sam maraton był winter tylko z nazwy, bowiem warunki na trasie były iście przedwiosenne, tj suche. Zresztą trasa fajna - raczej łatwa ale kilka ciekawych zmarszczek też się znalazło, tak w sam raz na wejście w sezon. No i malowniczo tam.

Podsumowując - fajnie spędzony dzień w świetnym towarzystwie!


Kategoria 20-50, Maraton, MTB


komentarze
Jarekdrogbas
| 18:40 poniedziałek, 2 marca 2015 | linkuj Masz nogę na tym finiszu. Najlepsze, że cała grupa jeździ na tym samym poziomie!
daVe
| 16:00 poniedziałek, 2 marca 2015 | linkuj Niby nie jeździ, a nogę ma... ;)
JPbike
| 12:37 poniedziałek, 2 marca 2015 | linkuj Jak na treningi w kratkę (najwyższa pora to nadrobić :)) to spisałeś się nieźle :)
z3waza
| 09:12 poniedziałek, 2 marca 2015 | linkuj Noo sezon się zapowiada ciekawie :) Gratki za wygrany finisz.
Komentuj

Imię: Zaloguj się · Zarejestruj się!

Wpisz cztery pierwsze znaki ze słowa alneg
Można używać znaczników: [b][/b] i [url=][/url]